06.02.2012.
 
 
AKTUALNOŚCI
Aktualności parafialne
Ogłoszenia duszpasterskie
Wydarzenia - archiwum
Sakramenty
Zdjęcia z wydarzeń
Kamerka
PARAFIA
Kapłani
Grupy duszpasterskie
Historia parafii
Świątynia
Kapituła Kolegiacka
Budynek Kolegium
LSO
Warto przeczytać
Biblioteka
Strony internetowe
Czytelnia
Komunia z Bogiem
Kościół naszym domem

Pomóż Wzrastać
 
Biblia w mp3
 
adres:

36-200 Brzozów
ul. Pl.Grunwaldzki 2
tel. 13 43 416 34

NIP: 686-15-19-818
REGON: 040038951

Numer konta bankowego:
PEKAO S.A. I/O Brzozów
24124023241111000033147031

Ks. Bogdan
każdy poniedziałek
od 21:00 do 23:00

 
Komunia z Bogiem Drukuj Wyślij znajomemu
Redaktor: kryjo   
07.11.2011.

 

NOWY ROK LITURGICZNY

 

Od Adwentu rozpoczął się nowy rok liturgiczny. Program roku 2010/2011 realizowany jest pod hasłem "Komunia z Bogiem".

Patronem roku liturgicznego jest św. Jakub

==  Żywot św. Jakuba  ==

 

 

Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata

źródło: http://liturgia.wiara.pl 

Wydawałoby się, że podkreślanie tytułu królewskiego dzisiaj jest nieaktualne. Wszystkie bowiem królestwa ziemskie poszły w cień, a tam, gdzie zachowały się, są raczej czcigodnymi zabytkami przeszłości.


Chrystus Królem, Chrystus Panem

Mniej niż sto lat


Uroczystość tę wprowadził do liturgii Kościoła katolickiego papież Pius XI na zakończenie roku jubileuszowego dnia 11 grudnia 1925. Nakazał nadto, aby we wszystkich kościołach tego dnia po nabożeństwie głównym przed wystawionym Najświętszym Sakramentem odmówiono litanię do Najświętszego Serca Pana Jezusa oraz akt poświęcenia rodzaju ludzkiego Najświętszemu Sercu. Nowa liturgia (od roku 1969) przeniosła to święto na ostatnią niedzielę roku kościelnego dla podkreślenia, że wszystko, co rodzaj ludzki w nadprzyrodzonym i przyrodzonym porządku posiada i czego się spodziewa, ma swój początek i mieć będzie swój chwalebny koniec w Jezusie Chrystusie. Episkopat polski z okazji 50-lecia ustanowienia tego święta wydał w roku 1975 List pasterski.

Dlaczego Chrystus Król?

Wydawałoby się, że podkreślanie tytułu królewskiego dzisiaj jest nieaktualne. Wszystkie bowiem królestwa ziemskie poszły w cień, a tam, gdzie zachowały się, są raczej czcigodnymi zabytkami przeszłości. Ograbiono bowiem władców z wszelkiej władzy, zostawiając im bardzo wąski zakres ich obowiązków w reprezentacji.

Gdy chodzi o osobę Jezusa Chrystusa wydaje się tym bardziej dziwne. Nigdy bowiem korony królewskiej nie nosił, berła nie trzymał w ręku, nie zasiadał także nigdy na tronie królewskim.

A jednak ten tytuł Panu Jezusowi najzupełniej się należy i to w zakresie, jakim nie dysponował żaden władca świata. Pociąga on też za sobą doniosłe konsekwencje. Oto powody, dla których papież uważał za sprawę nader aktualną to święto wprowadzić:

Władcy ziemscy nabywają tytuł królewski: przez dziedziczenie, nominację i podbój. Wszystkie trzy tytuły dają Jezusowi Chrystusowi pełne prawo do korony i najwyższej władzy. Jako człowiek, w swej ludzkiej naturze, pochodził on przecież w prostej linii od króla Izraela, Dawida. Wykazują to Ewangeliści podając Jego rodowód, przypominając Jego drzewo genealogiczne (Mt 1,5-16; Łk 3,23-38). W narodzie wybranym ta prawda była tak pospolicie znana, że powszechnie nazywano Go wprost "Synem Dawida" (Mt 22,41-46; Mk 12,35-37; Łk 1,27,32; 20,41-44; 2 Tm 2,8; Ap 22,16). Tak więc z krwi i dziedziczenia miał prawo Chrystus Pan do tytułu Króla. A przecież Jezus Chrystus nie był li tylko Człowiekiem. Jest on Synem Bożym, naturą równy Bogu, drugą Osobą Trójcy Przenajświętszej. Jako taki jest Panem nieba i ziemi, Panem najwyższym i absolutnym, wobec którego wszelkie królestwa ziemskie są nieporównywalne. Aby to powszechne władztwo Jezusa Chrystusa podkreślić, słusznie nowa liturgia dodała do tytułu "Król" dopełniacz - "wszechświata". To dopiero w pełni wyjaśnia zakres Chrystusowego panowania.

Królowie ziemscy zdobywają również tron drogą podboju. Ten tytuł także przysługuje Panu Jezusowi. Chociaż bowiem nigdy nie walczył orężem i nie przelewał cudzej krwi dla zdobycia władzy, to jednak przelał własną krew dla zbawienia rodzaju ludzkiego. Chrystus powiedział do Nikodema: "Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne" (J 3,16). "A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne" (J 3,14). Najpiękniej tę prawdę, że jesteśmy zdobyczą Chrystusa, wypowiedział św. Piotr Apostoł: "Wiecie bowiem, że (...) zostaliście wykupieni nie czymś przemijającym, srebrem lub złotem, ale drogocenną krwią Chrystusa jako baranka niepokalanego i bez zmazy" (1 P 1,18-19)

 

 

Cmentarze pełne życia

Cmentarze pełne życia
 
ks. Tomasz Horak     Źródło: http://gosc.pl/

Kwiaty i znicze to znak modlitwy, nie tylko ozdoba.

Ruch na cmentarzach sięga szczytu. I dobrze. Za miedzą, czyli po czeskiej stronie, jest trochę inaczej. Zresztą – nie wszędzie jednakowo. Bo tu, na naszym pograniczu, to mieszanka narodowości, choć wszyscy po czesku mówią. Powojenne przesiedlenia. Odbija się to także na pamięci o poprzednich pokoleniach. Owszem, cmentarze zadbane. Niejeden to mógłby być wzorcowym przykładem. Ale bywa i tak... jak mi opowiadał znajomy proboszcz, Czech z urodzenia; na cmentarzu w jego parafii bywają pochówki sprawowane przez samą tylko firmę pogrzebową. Umarła babcia? Trzeba pochować, płaci się firmie. Kremacja, urna, pochówek. I tyle. Tylko pracownicy, rodziny nie ma... Z bólem opowiadał o tym ów ksiądz.

Słuchałem zaskoczony. W naszych, polskich realiach wydaje się to nieprawdopodobne. Można do kościoła nie chodzić, ale o kościelny pogrzeb równocześnie zabiegać. Można się żreć za życia, ale nad otwartą mogiłą płakać rzewnymi łzami. Pewnie bywają i łzy udawane, ale najczęściej są prawdziwe. Czasem aż mnie skręca w czasie pogrzebu, by kilka słów prawdy powiedzieć. Nigdy nie powiedziałem. Bo nie wiem, czy to byłaby cała prawda. Wtedy skrzywdziłbym żywych i umarłego. Wolę więc podziękować w jego imieniu i o pamięć modlitewną prosić. O to, by nie zapomnieli w pacierzach i wypominkach, by pamiętali, że kwiaty i znicze to znak modlitwy, nie tylko ozdoba. I że nie od ilości chryzantem i lampionów coś tu zależy, a od intensywności wiary w życie, co jest z Boga i miłości do tych, którzy odeszli.

Wielu nie odwiedzi grobów bliskich. Jedne zostały gdzieś na kresach. Może już nie ma ani grobów, ani cmentarzy. Pewnie tak musi być, by cała ziemia nie stała się cmentarzyskiem. Życie jakby wchłaniało cmentarze. Nie trzeba z tego powodu czuć żalu, a raczej cieszyć się perspektywą życia – i tego minionego, i tego spodziewanego. To znów groby są – ale odległość spora, a sił ubywa. Młodzi żyją swoim życiem, a starszym ciężko w drogę. Ja tego roku też nie byłem na grobach bliskich w Zakopanem. Musi wystarczyć modlitwa i znicz na grobie Babci w Kędzierzynie – to miejsce skupiało rodzinę przez tyle lat. I tyle wspomnień z tym miejscem związanych. Tyle że tę lampkę – jedną czy kilka – zapali pracownik cmentarnej firmy. Na Zaduszki będę z parafianami. Moje cmentarze i moje groby teraz są tutaj. W każdym razie dobrze, że jest ruch na cmentarzach. Bo jestem przekonany, że jest nie tylko obyczajowym zamętem, ale modlitwą, która otula polską ziemię w zaduszkowy czas. Czas pamięci. A cmentarze pełne są życia.

 

źródło:  http://gosc.pl/

 

 

Jubileuszowy list od papieża Benedykta XVI


Okazałeś się dobrym pasterzem powierzonych Ci wiernych, którym niezmordowanie głosisz Ewangelię - napisał w specjalnym liście skierowanym do abp. Józefa Michalika z racji jego srebrnego jubileuszu biskupstwa papież Benedykt XVI.

List od Ojca Świętego odczytał na początku Mszy św. sprawowanej z udziałem Episkopatu w  przemyskiej katedrze nuncjusz apostolski w  Polsce abp Celestino Migliore.

 

Papież przypomina w nim drogę powołania abp. Józefa Michalika, obecnego metropolity przemyskiego i  przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski. Zaznaczając jego posługę w  Papieskiej Radzie do spraw Świeckich i funkcję rektora Papieskiego Kolegium Polskiego w Rzymie, z którego został powołany na urząd biskupa, Benedykt XVI napisał: „Mając przed oczyma dzieło Nowej Ewangelizacji, którą błogosławiony Jan Paweł II powierzył wówczas całemu Kościołowi, podjąłeś staranie o postęp duchowy, kulturalny i intelektualny, tak wiernych świeckich, jak i kapłanów. Sam Nasz Prześwietny Poprzednik, mając wzgląd na Twoją mądrość, wykształcenie i  wierność, a szczególnie bogate doświadczenie, w roku 1986 mianował Cię biskupem gorzowskim i osobiście konsekrował w Bazylice Piotrowej".

 Benedykt XVI podkreśla, że abp Michalik  jako metropolita przemyski pełni „roztropnie i gorliwie urząd biskupa". Pisze o zaufaniu innych biskupów, którzy obdarzyli go funkcją przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski. „Nie możemy nie wspomnieć także o wielkiej pracy, jaką podejmujesz w dykasteriach Stolicy Świętej, szczególnie w Papieskiej Radzie do spraw Świeckich, w Kongregacji do spraw Biskupów i w Radzie Konferencji Biskupów Europy" - pisze papież.

 Ojciec Święty udziela też apostolskiego błogosławieństwa Jubilatowi, wszystkim wiernym archidiecezji przemyskiej i uczestnikom uroczystości jubileuszowych.

***

15.10.2011 - List Ojca Świętego do abp. Józefa Michalika

Do Czcigodnego Brata
Józefa Michalika
Arcybiskupa Metropolity Przemyskiego obrządku łacińskiego

Wdzięcznym i radosnym sercem przyjęliśmy wiadomość o Tobie, Czcigodny Bracie, że mianowicie dnia 16 października tego roku, będziesz uroczyście obchodził Srebrny Jubileusz swej biskupiej posługi i dziękował Wszechmogącemu Bogu, który był łaskaw obdarzyć Cię tak wieloma darami.

My także chcemy uczestniczyć w Twojej radości i powiększyć ją przez te słowa, które z głębi serca napisane, przesyłamy do Ciebie na tę okoliczność. Okazałeś się bowiem dobrym pasterzem powierzonych Ci wiernych, którym niezmordowanie głosisz Ewangelię.

Wyświęcony na kapłana diecezji łomżyńskiej, 23 maja 1964 roku, zaraz oddałeś się pasterskiej posłudze. Potem w krótkim czasie zdobyłeś znajomość wielu dyscyplin wiedzy teologicznej, studiując w Warszawie i Rzymie. Poszedłeś drogą sławnych teologów, rozważając pilnie nauczanie Kościoła i jednocześnie poznając Jego życie w różnych narodach Europy. Ozdobiony tytułem doktora powróciłeś do Polski, aby podjąć odpowiedzialne zadania w Kurii Biskupiej i seminarium Twojej rodzimej diecezji. Następnie wyjechałeś do Rzymu, gdzie otrzymałeś ważne zadania w Papieskiej Radzie do spraw Świeckich oraz pełniłeś urząd Rektora Papieskiego Kolegium Polskiego. Mając przed oczyma dzieło Nowej Ewangelizacji, którą błogosławiony Jan Paweł II powierzył wówczas całemu Kościołowi, podjąłeś staranie o postęp duchowy, kulturalny i intelektualny, tak wiernych świeckich, jak i  kapłanów.

Sam Nasz Prześwietny Poprzednik, mając wzgląd na Twoją mądrość, wykształcenie i wierność, a szczególnie bogate doświadczenie, w roku 1986 mianował Cię biskupem gorzowskim i osobiście konsekrował w  Bazylice Piotrowej. Po siedmiu latach zostałeś przeniesiony na stolicę metropolitalną w Przemyślu obrządku łacińskiego, którą do dzisiaj znakomicie kierujesz. Wypełniając roztropnie i gorliwie urząd biskupa pragniesz wspierać wszystkich wiernych powierzonych Twej pasterskiej trosce, aby coraz lepiej poznawali wolę Bożą i osiągnęli zbawienie. Mając dobre rozeznanie zmieniających się warunków życia w sferze duchowej, społecznej czy politycznej i korzystając ze środków społecznego przekazu, właściwie podajesz nauczanie Kościoła, ukazując i  chroniąc niezmienną i wieczną prawdę Ewangelii. Z powodu tych i wielu innych talentów zostałeś także obdarzony zaufaniem Czcigodnych Współbraci Biskupów, którzy dwukrotnie wybrali Cię przewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski. Nie możemy nie wspomnieć także o wielkiej pracy, jaką podejmujesz w dykasteriach Stolicy Świętej, szczególnie w  Papieskiej Radzie do spraw Świeckich, w Kongregacji do spraw Biskupów i w Radzie Konferencji Biskupów Europy.

Tym Naszym listem, już dzisiaj chcemy złożyć Ci z serca najlepsze życzenia z okazji Twojego Srebrnego Jubileuszu posługi biskupiej oraz przypomnieć o licznych, z  powodzeniem zrealizowanych przez Ciebie, dziełach duszpasterskich i  wyrazić Ci Nasze uznanie. Ufając wstawiennictwu Błogosławionej Dziewicy Maryi Królowej Polski i świętego Józefa, prosimy Boskiego Pasterza, aby wspierał Cię zawsze swoją mocą.

Gorąco pragniemy Naszym Apostolskim Błogosławieństwem obdarzyć najpierw Ciebie, jak też i  umiłowanych synów i córki, powierzonych Twojej pasterskiej pieczy, oraz wszystkich uczestniczących w radosnych obchodach Twojego Jubileuszu.

W Castel Gandolfo, dnia 9 września roku,
w siódmym roku Naszego Pontyfikatu.

Benedykt XVI,
papież

 źródło: http://jmichalik.episkopat.pl/

 

 

 

 

Jan Paweł II – Człowiek modlitwy

(9 października 2011 – XI Dzień Papieski)

Sylwia Palka (Kraków)
źródło: Czas serca 114/5/2011

9 października będziemy obchodzili Dzień Papieski – już XI. Jego hasło, zatwierdzone przez Konferencję Episkopatu Polski, brzmi „Jan Paweł II – Człowiek modlitwy”. Będzie to dzień dziękowania Bogu za beatyfikację Jana Pawła II oraz modlitwy o jego kanonizację. Obchody obejmą całą Polskę.

 

niedziela przed 16 października

Dzień Papieski jest obchodzony od 2001 roku – w niedzielę poprzedzającą rocznicę wyboru Karola Wojtyły na następcę św. Piotra (16 października). Każdy Dzień Papieski ma swoje hasło. Arcybiskup Tadeusz Gocłowski, wiceprzewodniczący Rady Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”, mówiąc o hasłach Dni Papieskich, zauważył, że świat pamięta o Janie Pawle II przede wszystkim jako o człowieku. „On dostrzegł, że klęska naszej cywilizacji dotyka głównie człowieka, podkreśleniu tego problemu służyły wszystkie hasła Dni Papieskich” – tłumaczył.

Tegoroczne hasło zaprasza do skupienia się na modlitwie Jana Pawła II. „Musimy dostrzec w Janie Pawle II jako kandydacie na ołtarze jego człowieczeństwo, które było widoczne zwłaszcza w ostatnim okresie jego życia. Był on człowiekiem wiary, a wiara sprawdza się w modlitwie. On umiał nam to przekazać” – wyjaśnia abp Gocłowski. Jak co roku w ramach Dnia Papieskiego zostaną wręczone nagrody Totus.

„Dzieło Nowego Tysiąclecia”

Organizatorem Dnia Papieskiego jest Fundacja „Dzieło Nowego Tysiąclecia”, powołana do istnienia w 2000 roku. Jej celem jest upamiętnianie pontyfikatu Jana Pawła II przez upowszechnianie nauczania papieża oraz wspieranie edukacji młodzieży pochodzącej z małych miast i wsi. Warto zauważyć, że Fundacja posiada status organizacji pożytku publicznego, dzięki czemu można wesprzeć jej działanie 1 procentem podatku dochodowego. Pieniądze zostaną przeznaczone na stypendia dla uzdolnionej, ale borykającej się z trudnościami finansowymi młodzieży.

rok temu o odwadze świętości...

Ostatni, X Dzień Papieski, przygotowywał nas do beatyfikacji sługi Bożego. Idealnie mówiło o tym hasło, które patronowało obchodom – Jan Paweł II – Odwaga świętości. „Wybieraliśmy to hasło, wiedząc, że podsumowuje ono pontyfikat papieski, a jednocześnie przygotowuje nas do beatyfikacji” – wyjaśniał kard. Kazimierz Nycz. W swej wypowiedzi podkreślił on, że świętość i męczeństwo za wiarę miały dla Jana Pawła II ogromne znaczenie. Mówią o tym fakty: w czasie swojego pontyfikatu ogłosił błogosławionymi 1338, a świętymi 482 osoby. Wezwanie do świętości papież kierował szczególnie do ludzi młodych, na których dobru tak bardzo mu zależało.

W ramach podsumowania warto podać, że podczas zbiórki zorganizowanej w czasie X Dnia Papieskiego zebrano ponad 7 mln 126 tys. zł. Dzięki hojności Polaków uda się zwiększyć pulę przyznawanych stypendiów z 2300 do 2500. Od powstania Fundacja zebrała na rzecz stypendystów około 50 mln zł (dały je zbiórki publiczne i kościelne). W taki sposób jest budowany żywy pomnik Jana Pawła II.

teraz – moc wiary i modlitwy

Był papieżem Eucharystii. Gdy odprawiał Mszę św., był mistykiem. Modlił się długo przed nią i po niej – stanowiła najważniejszy moment jego dnia. Jan Paweł II miał taką siłę wewnętrzną, wobec której wszyscy musieli zamilknąć... Wystarczy przypomnieć jego modlitwę w katedrze na Wawelu podczas ostatniej pielgrzymki do Polski – cisza okazała się bardzo medialna. Zawsze był człowiekiem modlitwy, z wiekiem jeszcze bardziej zagłębiał się w dialog z Bogiem. W każdy piątek odprawiał drogę krzyżową. Codziennie wiele godzin spędzał na kolanach, a wieczorem, tuż przed snem, błogosławił urbi et orbi – miastu i światu.

Najbliżsi współpracownicy Jana Pawła II wiedzieli, że nie można przeszkadzać mu w modlitwie, że nie ma wtedy pilnych spraw... Ważne i pilne jest wówczas tylko to sam na sam z Bogiem. Na jego klęczniku zawsze umieszczano karteczki z intencjami osób, które prosiły papieża o modlitwę – nie bagatelizował żadnej prośby, z uwagą je czytając i przedstawiając Zbawicielowi.

Jako wikary i biskup w Krakowie i Lublinie modlił się, leżąc krzyżem w kaplicy. Najtrudniejsze sprawy rozwiązywał przed Najświętszym Sakramentem u św. Józefa w kościółku przy ul. Poselskiej i na dróżkach kalwaryjskich. Klęcznik w krakowskiej bazylice Franciszkanów, vis a vis kurii, był świadkiem wielu jego brewiarzy. Był Maryjnym papieżem – nie rozstawał się z różańcem. Co więcej, rozdawał go wiernym, by pamiętali o modlitwie, także za papieża.

„W swojej modlitwie pamiętał o wszystkich. Była to modlitwa «jakby geograficzna» – jak on sam powiedział, bo przemierzała różne sytuacje i kontynenty. Ale w tym powszechnym ofiarowaniu się i «poszerzaniu się» Karol Wojtyła zawsze pozostawał sobą, ze swoim człowieczeństwem i z wiarą, które w nim łączyły się z jego polskością” – wspominał ks. kard. Camillo Ruini.

oczy świętego

To modlitwa dawała mu odwagę w walce o prawa i godność człowieka, o wolność Kościoła. To dzięki zażyłości z Bogiem 22 października 1878 roku podczas inauguracji pontyfikatu wołał: „Otwórzcie drzwi Chrystusowi!”. Użył nawet mocniejszego określenia – włoski czasownik, którym się posłużył, znaczy nie tyle otwierać, co rozwalać... Rozwalcie drzwi Chrystusowi! – wzywał.

To był już koniec pontyfikatu. Pewien ksiądz z Polski, zafascynowany Janem Pawłem II, wybierał się wraz z grupą młodzieży do Watykanu. Chciał im pokazać niesamowitego papieża, ale obawiał się, że mogą zatrzymać się na jego coraz bardziej trzęsącej się dłoni, na ślinie spływającej bezwiednie z ust, na głosie, który coraz częściej odmawiał Ojcu Świętemu posłuszeństwa. Poprosił młodzież o jedno: patrzcie w jego oczy. Odczucie po audiencji było jedno: wszyscy byli pod wrażeniem mocnego i dobrego spojrzenia Jana Pawła II. Takie oczy ma tylko człowiek modlitwy, święty. Takie spojrzenie zostaje w pamięci na zawsze.
 

 

 

 

Różaniec

     Różaniec w dzisiejszej formie powstał w końcu piętnastego wieku, a do jego rozpowszechnienia najbardziej przyczynili się dominikanie.

     Gdy 7 października 1571 r. flota Świętej Ligi (głównie hiszpańska i wenecka) pod wodzą Juana de Austria odniosła zwycięstwo nad flotą turecką Alego Paszy pod Lepanto (obecnie Naupaktos w Grecji), papież Pius V polecił obchodzić ten dzień jako święto Matki Bożej Różańcowej, ponieważ modlitwie różańcowej przypisywał odniesienie tego zwycięstwa. Papież Leon XIII w roku 1885 zlecił zbiorowe odmawianie różańca przez cały październik, a do Litanii loretańskiej włączył wezwanie: Królowo Różańca świętego, módl się za nami.

     Na pierwszy rzut oka odmawianie różańca może się wydać nieciekawe, a nawet nudne. Czy rzeczywiście? Sięgnijmy do prostego obrazu z życia.

     Obliczono, że małe dziecko powtarza wyraz "mama" około trzystu razy dziennie. Czy to się dziecku znudzi? Nigdy! A może nudzi to matkę? Też nie. Reaguje ona na każde odezwanie się dziecka.

     Podobnie jest z modlitwą różańcową. Maryja jest naszą Matką. Kiedy odmawiamy różaniec, chcemy być podobni do małego dziecka i dlatego często powtarzamy: Zdrowaś, Bądź pozdrowiona, Matko! Czy Maryja cieszy się z tego pozdrowienia? Na pewno tak! Jest to przecież nawiązanie do radosnego wydarzenia w Nazarecie, gdzie Anioł Gabriel oznajmił Jej, że jest "łaski pełna", a Ona przyjęła to z pokorą, nazywając siebie służebnicą Pańską.

     Jeżeli Ona jest "łaski pełna", to my, świadomi własnej niedoskonałości, prosimy Ją: "Módl się za nami grzesznymi", abyśmy także napełnieni zostali łaską przyjaźni Bożej.

     Ilekroć Maryja chciała przekazać światu swoje orędzie, zjawiała się wybranym ludziom (najczęściej dzieciom) z różańcem w ręku i usilnie zachęcała do jego odmawiania. Tak było w Lourdes w 1858 r., tak też było w Fatimie w 1917 r. Z tego wynika, że modlitwa różańcowa jest dla Maryi szczególnie miła, a dla nas wszystkich bardzo skuteczna. Wyrosła ona z Ewangelii i jest jej streszczeniem.

     Część pierwsza - Bóg przychodzi do człowieka, ażeby go zbawić.
     Część druga - Bóg poucza o drodze do zbawienia.
     Część trzecia - Bóg dokonuje zbawienia.
     Część czwarta - Bóg ukazuje chwałę przyszłego życia wierzących.

     O wartości modlitwy różańcowej niech świadczy fakt, że więźniowie obozów koncentracyjnych robili sobie różańce z ugniecionego chleba i takie paciorki nawlekali na nitkę. Na nich się modlili, przechowując przed oprawcami. A ileż to razy w kieszeniach poległych żołnierzy znajdywano różańce, często zbroczone krwią? Przesyłano te przedmioty jako relikwie do rodzinnych domów- matkom.

     Jan Paweł II w czasie swych apostolskich pielgrzymek po całym świecie nie rozstaje się z różańcem. Szczególnie wzruszająca była modlitwa różańcowa papieża 13 maja 1982 r. w Fatimie, w pierwszą rocznicę zamachu na jego życie. Ojciec św. uklęknął przed figurą Matki Bożej Fatimskiej w kaplicy objawień. Przez czterdzieści minut trwał na modlitwie, dziękując Maryi za ocalenie życia i powrót do zdrowia. Włączył także w swoją modlitwę sprawy Kościoła i całej rodziny ludzkiej. Modlił się o chleb, sprawiedliwość, pokój na ziemi. Modlił się o poszanowanie życia człowieka od jego zarania. Modlił się o zachowanie Bożych przykazań, o wierność Chrystusowi, o miłość w samym Kościele i wśród wszystkich ludzi...

     Różaniec nie może być przedmiotem, który się jedynie z szacunkiem ogląda. Nie może być jakimś magicznym amuletem, który się nosi przy sobie, ale bardzo rzadko się na nim modli. Trzeba mu koniecznie przywrócić dawną świeżość i powszechność. Są w Polsce takie rodziny, które się gromadzą wieczorem i odmawiają różaniec w intencji Ojczyzny. Czy jest wśród nich moja rodzina?

 

Abp Zimoń: Młodzież bardzo potrzebuje formacji

dodane 2011-09-01 16:08 źródło:  http://liturgia.wiara.pl/

ksas

„Młodzież bardzo potrzebuje formacji” – mówił metropolita katowicki abp Damian Zimoń 1 września br. w kościele św. Jadwigi Śląskiej w Chorzowie w czasie Mszy św., w której uczestniczyli uczniowie i nauczyciele chorzowskiego Akademickiego Zespołu Szkół Ogólnokształcących. To w tej placówce miała miejsce wojewódzka inauguracja roku szkolnego 2011/2012 w województwie śląskim.

Metropolita katowicki zwrócił uwagę, że wiele jest wciąż na świecie i w Polsce miejsc, w których ludzie gromadzą się licznie, aby słuchać Słowa Bożego. Nawiązując do odczytanego w czasie Mszy fragmentu Ewangelii stwierdził, że Jezusowe wezwanie do ponownego zarzucania sieci adresowane jest dziś w sposób szczególny do nauczycieli, rodziców i uczniów. Zwrócił uwagę, że nowy rok szkolny to rozpoczęcie kolejnego etapu nie tylko nauki, ale również wychowania. „Młodzież bardzo potrzebuje formacji” – powiedział abp Zimoń, przywołując m. in. niedawne rozruchy młodzieżowe w Anglii i innych krajach. Dodał, że człowiek potrzebuje wychowania, kochających nauczycieli i wychowawców. „Młody człowiek, pozostawiony samemu sobie, nie jest w stanie w pełni rozwinąć swojego człowieczeństwa” – podkreślił metropolita katowicki, odwołując się do słów Jana Pawła II, który powiedział, że w wychowaniu chodzi o to, aby człowiek stawał się coraz bardziej człowiekiem. Wskazał też, że choć świat się coraz bardziej jednoczy w ramach globalizacji, brakuje mu duchowości, co prowadzi do kryzysu.

„Nie możemy być bezradni” – mówił dalej abp Zimoń, wskazując, że Kościół i szkoła służą rodzicom pomocą w wychowaniu. Zaznaczył, że wychowanie  nie może być jednostronne, lecz powinno być integralne, a sfera duchowa winna być w nim uwzględniana na równi z innymi. Zachęcał młodych, aby w Internecie zapoznali się z przemówieniami Benedykta XVI, wygłoszonymi w czasie Światowych Dni Młodzieży w Madrycie.

 

 Nowenna do Matki Bożej Częstochowskiej

NAJŚWIĘTSZA MARYJO PANNO CZĘSTOCHOWSKA,
UMACNIAJ NASZĄ WIARĘ!

Wśród świąt maryjnych przypadających w sierpniu, jest jedno, które jednoczy nasze myśli i serca u stóp Matki Bożej w Częstochowie. W miesiącu tym z tak wielu zakątków naszego kraju przybywają na Jasną Górę pielgrzymi, niosący do Maryi swoje problemy, troski, bóle, cierpienie. W wielkim pielgrzymim trudzie pragną siebie ofiarować Chrystusowi za pośrednictwem Jego Matki. 

Chciałbym zaprosić Was do duchowej pielgrzymki na Jasną Górę przed uroczystością Czarnej Madonny (26 sierpnia), bo być może wielu z nas nie może tam pielgrzymować inaczej. Nasza wspólna 9-dniowa modlitwa – Nowenna do Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej (17-25 sierpnia) – niech połączy nasze indywidualne, nieraz bardzo osobiste, intencje (możecie prosić o uzyskanie łask za przyczyną Sługi Bożego Jana Pawła II).

Wspominając obecność Ojca Świętego Benedykta XVI w naszej Ojczyźnie, także w Częstochowie, pragnę zatrzymać się nad jego słowami skierowanymi do każdego z nas. Niech staną się one pomocą w osobistej refleksji, zadumie, modlitwie, a tak często wspominany przez Papieża jego Poprzednik, nasz Rodak – Jan Paweł II – niech będzie na nowo wyzwaniem do jeszcze pełniejszej odpowiedzi na Boże wołanie skierowane do nas. 
Odpowiedzmy Bogu tak, jak odpowiedział swoim życiem Jan Paweł II. Módlmy się także o jego wyniesienie na ołtarze, by świętość tego Sługi Bożego była mobilizacją w utwierdzaniu się w wierze i dawaniu o niej świadectwa w dzisiejszym świecie. 

Niech nasza modlitwa nowennowa będzie odpowiedzią na wezwanie Papieża Benedykta XVI: „TRWAJCIE MOCNI W WIERZE”.

We wszystkich intencjach zgłoszonych przez Was do Centrum SPM będzie odprawiana Msza św. przez Księży Marianów podczas nowenny przed uroczystością Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej i w samą uroczystość. 
 

 

 

Światowe Dni Młodzieży

 

 

Nie przechodźcie obojętnie wobec cierpienia

dodane 2011-08-19 21:02  KAI |

Nie przechodźcie obojętnie wobec ludzkiego cierpienia – apelował Benedykt XVI w krótkim rozważaniu, jakie wygłosił na zakończenie Drogi Krzyżowej na placu Cibeles w Madrycie. Tłumaczył, że patrząc na krzyż – „ikonę najwyższej miłości”, uczymy się „kochać to, co Bóg kocha i tak, jak On to czyni”. "Oto Dobra Nowina, która przywraca nadzieję światu" – przekonywał papież.

 

CLAUDIO ONORATI/PAP/EPA Uczestniczka Światowych Dni Młodzieży wita się z Benedyktem XVI przed nabożeństwem Drogi Krzyżowej

Rozważanie po Drodze Krzyżowej (Plac Cibeles –19 sierpnia 2011)

Drodzy młodzi,

Z pobożnością i zapałem sprawowaliśmy tę Drogę Krzyżową, towarzysząc Chrystusowi w Jego Męce i Śmierci. Rozważania sióstr od Krzyża, posługujących najuboższym i potrzebującym, pomogły nam wejść w tajemnicę chwalebnego Krzyża Chrystusowego, zawierającego prawdziwą mądrość Bożą, tę, która sądzi świat i tych, którzy uważają, że są mądrzy (por. 1 Kor 1,17-19). Pomogło nam w tej wędrówce ku Kalwarii także rozważanie tych niezwykłych obrazów dziedzictwa religijnego diecezji hiszpańskich. Są to obrazy, na których zgodnie współistnieją ze sobą wiara i sztuka, aby dotrzeć do serca człowieka i wezwać go do nawrócenia. Gdy spojrzenie wiary jest przejrzyste i prawdziwe, piękno oddaje się w jej służbę oraz jest w stanie przedstawić tajemnice naszego zbawienia aż po dogłębne poruszenie i przemianę naszego serca, jak to się przydarzyło św. Teresie od Jezusa, gdy rozważała obraz Jezusa całego okrytego ranami (por. „Księga życia”, 9,1).

Gdy kroczyliśmy naprzód z Jezusem, aż do osiągnięcia szczytu Jego spełnienia się na Kalwarii, przychodziły nam na myśl słowa św. Pawła: „[Chrystus] umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie” (Gal 2,20). W obliczu miłości tak bezinteresownej, pełni zdumienia i wdzięczności, pytamy się obecnie: co my uczynimy dla Niego? Jakiej odpowiedzi Mu udzielimy? Św. Jan mówi o tym jasno: „Po tym poznaliśmy miłość, że On oddał za nas życie swoje. My także winniśmy oddać życie za braci” (1 J 3,16). Męka Chrystusa skłania nas do wzięcia na swe barki cierpienia świata, mając przy tym pewność, że Bóg nie jest kimś odległym czy dalekim od człowieka i jego zachowań. Przeciwnie, staje się On jednym z nas, „aby móc współcierpieć z człowiekiem, w sposób rzeczywisty, w ciele i krwi (...). Stąd w każde cierpienie ludzkie wszedł Ktoś, kto je z nami dzieli i znosi; stąd w każdym cierpieniu jest odtąd obecne con-solatio, pocieszenie przez współcierpiącą miłość Boga, i tak wschodzi gwiazda nadziei” (Spe salvi, 39).

Drodzy młodzi, niech miłość Boga do nas powiększy waszą radość i niech pobudzi was do pozostawania blisko tych, którym się mniej powiodło. Wy, którzy jesteście bardzo wrażliwi na ideę dzielenia życia z innymi, nie przechodźcie obojętnie wobec ludzkiego cierpienia, gdzie Bóg oczekuje od was, abyście ofiarowali to, co najlepsze w was samych: waszą zdolność do kochania i współczucia. Różne formy cierpienia, jakie podczas Drogi Krzyżowej przesuwały się przed naszym oczami, są wezwaniami Pana do budowania naszego życia, krocząc Jego śladami, i do czynienia nas znakami Jego pocieszenia i zbawienia. „Cierpieć z innymi, dla innych; cierpieć z powodu pragnienia prawdy i sprawiedliwości; cierpieć z powodu stawania się osobą, która naprawdę kocha – oto elementy fundamentalne człowieczeństwa, których porzucenie zniszczyłoby samego człowieka” (tamże).

Obyśmy umieli przyjąć te lekcje i wcielić je w praktykę. Dlatego skierujmy spojrzenie na Chrystusa, rozpiętego na twardym drewnie i prośmy Go, aby nauczył nas tej tajemniczej mądrości krzyża, dzięki której człowiek żyje. Krzyż nie był kresem jakiegoś niepowodzenia, ale raczej sposobem wyrażenia pełnego miłości oddania, które posuwa się aż do najwyższej ofiary z własnego życia. Ojciec zechciał umiłować ludzi w objęciach swego Syna ukrzyżowanego z miłości. Krzyż w swej formie i w swym znaczeniu ukazuje tę miłość Ojca i Chrystusa do ludzi. Rozpoznajemy w nim ikonę najwyższej miłości, od której uczymy się kochać to, co Bóg kocha i tak, jak On to czyni: oto Dobra Nowina, która przywraca nadzieję światu.

Zwróćmy teraz swe oczy na Maryję Pannę, która na Kalwarii została nam powierzona jako Matka, i błagajmy Ją, aby wspierała nas swą, pełną miłości, opieką na drodze życia, szczególnie wtedy, gdy przemierzamy noc bólu, abyśmy - tak jak Ona - umacniali się u stóp krzyża.

 

 

 

Droga do prawdy angażuje całego człowieka

dodane 2011-08-19 13:49   KAI |

Przemówienie Benedykta XVI do naukowców Hiszpanii, 19 sierpnia 2011 r.

Roman Koszowski/Agencja GN Benedykt XVI

W ramach 26. Światowego Dnia Młodzieży w Bazylice klasztoru św. Wawrzyńca w Eskurialu na spotkaniu z Ojcem Świętym zgromadziło się kilkuset przedstawicieli świata akademickiego Hiszpanii.

Publikujemy tekst papieskiego przemówienia.

Eminencjo, księże kardynale, arcybiskupie Madrytu,

Czcigodni bracia w biskupstwie,


Drodzy ojcowie augustianie,

Dostojni profesorowie i profesorki,

Szanowni przedstawiciele władz,

Drodzy przyjaciele,

Bardzo pragnąłem tego spotkania z wami, młodymi profesorami uniwersytetów hiszpańskich, którzy włączacie się we wspaniałe partnerstwo w upowszechnianiu prawdy w warunkach nie zawsze łatwych. Serdecznie Was pozdrawiam i dziękuję za uprzejme słowa powitania, a także za muzykę, która zabrzmiała tak wspaniale w tym klasztorze niezwykle pięknym artystycznie – wymownym świadectwie życia modlitwy i studium na przestrzeni wielu wieków. W tym symbolicznym miejscu, wiara i rozum połączyły się w surowym kamieniu by ukształtować jeden z najbardziej renomowanych hiszpańskich zabytków.

Pozdrawiam również ze szczególną miłością tych, którzy uczestniczyli w tych dniach w Avila w Światowym Kongresie Uniwersytetów Katolickich, na temat: „Tożsamość i misja uniwersytetu katolickiego”.

Kiedy jestem pośród was przypominają mi się moje pierwsze kroki jako profesora na Uniwersytecie w Bonn. Kiedy było jeszcze widać blizny pozostawione przez wojnę oraz wiele niedostatków materialnych, wszystko przezwyciężano entuzjazmem pasjonującej działalności, kontaktem z kolegami z różnych dyscyplin oraz pragnieniem udzielenia odpowiedzi na niepokoje studentów o sprawy ostateczne i fundamentalne. Ta przeżywana przeze mnie „universitas”, profesorów i uczniów, wspólnie poszukujących prawdy we wszystkich dziedzinach wiedzy, lub, jak powiedziałby Alfons X Mądry, „zgromadzenie mistrzów i uczniów pragnących i stawiających sobie za cel poznanie wiedzy” (Siete partidas, partida II, tit. XXXI), wyjaśnia znaczenie a także definicję uniwersytetu.

W motto obecnego Światowego Dnia Młodzieży „Zakorzenieni i zbudowani na Chrystusie, mocni w wierze” (Kol 2,7), możecie znaleźć także światło, aby lepiej zrozumieć wasze istnienie i misję. W tym sensie, jak napisałem w Orędziu do młodych w ramach przygotowań do tych dni, terminy „zakorzenieni, zbudowani i mocni” wskazują na trwałe podstawy życia (por. n. 2).

Jednakże, gdzie ludzie młodzi znajdą takie punkty odniesienia w społeczeństwie rozbitym i niestabilnym? Czasem uważa się, że misją profesora uniwersytetu jest już tylko kształtowanie kompetentnych i skutecznych specjalistów, mogących zaspokoić zapotrzebowanie rynku w danym momencie. Spotykamy także stwierdzenia, że jedyną rzeczą, którą należy uprzywilejowywać w obecnej koniunkturze, jest zdolność czysto techniczna. Oczywiście, dzisiaj rozszerza się ta utylitarna wizja edukacji, także uniwersyteckiej upowszechniona zwłaszcza przez środowiska pozauniwersyteckie. Jednak wy, którzy podobnie jak ja, studiowaliście na uniwersytecie, a obecnie jesteście z nim związani jako wykładowcy, niewątpliwie odczuwacie pragnienie czegoś wyższego, odpowiadającego wszystkim wymiarom, które tworzą człowieka. Wiemy, że kiedy jako główne kryterium wynosi się jedynie użyteczność i bezpośredni pragmatyzm, może dojść do dramatycznych strat: od nadużywania nauki pozbawionej ograniczeń, poza samą sobą, aż do politycznego totalitaryzmu, który łatwo się ożywia, kiedy usuwa się jakiekolwiek odniesienie wyższe od prostego rachunku siły. Wręcz przeciwnie, prawdziwa idea uniwersytetu to właśnie ta, która chroni nas od takiej redukcjonistycznej i wypaczonej wizji człowieka.

W istocie uniwersytet był i jest nadal powołany, by zawsze był domem, w którym poszukuje się prawdy właściwej osobie ludzkiej. Z tego względu nie przez przypadek to Kościół krzewił instytucję uniwersytetu, właśnie dlatego, że wiara chrześcijańska mówi nam o Chrystusie jako Logosie, przez którego wszystko się stało (por. J 1,3), oraz o bycie ludzkim stworzonym na obraz i podobieństwo Boga. Ta radosna nowina odkrywa racjonalność w całym stworzeniu i postrzega człowieka jako istotę, która uczestniczy i może rozpoznać taką racjonalność. Uniwersytet uosabia więc ideał, który nie powinien się zdegenerować ani z powodu ideologii zamkniętych na racjonalny dialog, ani też służalczości wobec logiki utylitarystycznej prostego rynku, postrzegającej człowieka jako zwyczajnego konsumenta.



To właśnie jest waszą ważną i życiową misją. To wy macie zaszczyt i odpowiedzialność przekazywania tego ideału uniwersytetu: jest to ideał, jaki otrzymaliście od waszych poprzedników, z których wielu było pokornymi uczniami Ewangelii i którzy jako tacy stali się gigantami ducha. Musimy czuć się ich kontynuatorami w czasach bardzo różniących się od ich epoki, ale w których podstawowe pytania bytu ludzkiego nadal przykuwają naszą uwagę i pobudzają nas, by kroczyć naprzód. Wraz z nimi czujemy się zjednoczeni z owym łańcuchem mężczyzn i kobiet, którzy działali na rzecz proponowania i docenienia wiary w obliczu ludzkiej inteligencji. Czyni się to nie tylko przez nauczanie, ale znacznie bardziej przez życie, ucieleśnianie, tak jak sam Logos przyjął ciało, by zamieszkać wśród nas. W tym sensie, młodzi ludzie potrzebują autentycznych mistrzów; osób otwartych na całą prawdę w różnych dziedzinach wiedzy, potrafiących słuchać i żyjących w swym wnętrzu takim dialogiem interdyscyplinarnym; nade wszystko osoby przekonane o ludzkiej zdolności postępu na drodze do prawdy. Młodość jest czasem uprzywilejowanym dla poszukiwania i spotkania z prawdą. Jak powiedział przedchrześcijański mędrzec: „Szukaj prawdy, dopóki jesteś młody, bo jeśli tego nie uczynisz, wymknie się tobie z rąk” (Platon, Parmenides, 135d). Ta wysoka aspiracja to najcenniejsze, co możecie przekazać osobiście i życiowo waszym studentom, a nie tylko niektóre techniki instrumentalne i anonimowe, czy pewne chłodne dane, używane jedynie w sposób funkcjonalny.

Dlatego gorąco was zachęcam, abyście nigdy nie utracili tej wrażliwości i tęsknoty za prawdą; byście nie zapominali, że nauczanie nie jest sterylnym przekazem treści, lecz formacją młodych ludzi, których musicie zrozumieć i poszukiwać, w których powinniście wzbudzić owo pragnienie prawd, które są w ich głębi i ten niepokój, aby przezwyciężyć siebie. Bądźcie dla niech bodźcem i siłą.

Z tego powodu należy pamiętać, że po pierwsze, droga do pełnej prawdy także angażuje całego człowieka: jest to droga inteligencji i miłości, rozumu i wiary. Nie możemy osiągnąć postępu w poznaniu czegokolwiek, jeśli nie porusza nas miłość i nie możemy też czegoś pokochać, jeśli nie dostrzegamy racjonalności, biorąc pod uwagę, że „Inteligencja nie jest uprzednia w stosunku do miłości: istnieje miłość ubogacona inteligencją oraz inteligencja pełna miłości” (Caritas in veritate, 30). Jeśli prawda i dobro łączą się ze sobą, to tak samo jest w przypadku poznania i miłości. Z tej jedności pochodzi spójność życia i myśli, postępowanie wymagane od każdego dobrego wychowawcy.

Po drugie, trzeba zauważyć, że sama prawda zawsze przewyższa nasze cele. Możemy jej poszukiwać i przybliżać się do niej, jednakże nie możemy jej posiadać w pełni, albo raczej to ona nas posiada i nas motywuje. W pracy intelektualnej i dydaktycznej jest jednak niezbędna cnota pokory. Chroni nas ona od próżności, zamykającej dostęp do prawdy. Nie powinniśmy przyciągnąć studentów do siebie, ale kierować ich ku tej prawdzie, której wszyscy poszukujemy. W tym zadaniu pomoże wam Pan, który chce od was, abyście byli prości i skuteczni jak sól, jak lampa, która rzuca światło bez czynienia rozgłosu (por. Mt 5,13).

Wszystko to nas zachęca, byśmy kierowali swój wzrok ku Chrystusowi, w którego obliczu jaśnieje prawda, która nas oświeca, ale która jest także drogą, prowadzącą nas do trwałej pełni, ponieważ u naszego boku jest Pielgrzym, który wspiera nas swoją miłością. Zakorzenieni w Nim będziecie dobrymi przewodnikami dla naszej młodzieży. Z tą nadzieją, powierzam was opiece Maryi, Stolicy Mądrości, aby uczyniła was współpracownikami swego Syna przez życie pełne sensu dla was samych i płodne owocami, zarówno wiedzy jak i wiary dla waszych studentów.

 

 

 

 

Wniebowzięcie


W Kościołach Wschodnich najczęściej spotykane nazwy: Zaśnięcie i Odpocznienie. Na Zachodzie: Przejście i Wniebowzięcie.

Znak nadziei dla świata

ks. Grzegorz Strzelczyk  źródło: http://kosciol.wiara.pl/

„Maryja została z ciałem i duszą wzięta do nieba”. U niejednego to zdanie może wywołać wzruszenie ramion. Brzmi jakoś mitologicznie. Zdaje się,
że miesza porządek duchowy z materialnym. A poza tym, co to ma wspólnego z nami? Jednak ma, i to sporo, ale trzeba sięgnąć trochę dalej i głębiej, poza samo brzmienie słów...
Kluczowym sformułowaniem dla zrozumienia definicji dogmatycznej, a więc i treści uroczystości Wniebowzięcia, jest określenie

„z ciałem i duszą wzięta do niebieskiej chwały”.

Za pomocą pojęć „niebieska chwała”, „niebo” określamy zwykle stan pełni zbawienia, w którym człowiek znajduje się w doskonałej jedności z Bogiem. Nie możemy go osiągnąć o własnych siłach: jest darem Boga, który otrzymujemy dzięki śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa. Stan „nieba” możliwy jest dopiero w przyszłym życiu – za życia ziemskiego bowiem jesteśmy zbyt uwikłani w zło i grzech, by go osiągnąć. To „przyszłe życie” realizuje się w dwóch etapach lub formach. Pierwszy dotyczy naszego wymiaru duchowego – duszy – i rozgrywa się po śmierci ciała. Już w nim, przez „konfrontację” z Bogiem, którą nazywamy sądem szczegółowym, decyduje się ostateczny los człowieka (stan nieba albo stan piekła). Etap drugi otworzy się dla wszystkich na końcu czasów, kiedy Chrystus powróci w chwale i nastąpi powszechne zmartwychwstanie ciał.

Zatem wyznając, że Maryja została wzięta do nieba z ciałem i duszą, wyznajemy, iż

Jej przypadek jest wyjątkowy.

„Omija” bowiem pierwszy etap, w którym jedynie wymiar duchowy człowieka przeżywa pełnię jedności z Bogiem, a ciało „oczekuje” na zmartwychwstanie. Maryja uczestniczy od razu w chwale zmartwychwstania, które ma się dokonać na końcu czasów. W pewnym sensie je wyprzedza.
Jak to możliwe? Czy taki wyjątek nie podważa spójności chrześcijańskiej wizji tego, co dzieje się z człowiekiem po śmierci i na końcu czasów? Aby rozwiać podobne wątpliwości, konieczna jest refleksja nad zmartwychwstaniem Chrystusa. Nie jest ono zwykłym powrotem do życia, po którym miała nastąpić ponowna śmierć (jak na przykład w przypadku Łazarza). Jezus zmartwychwstaje z ciałem, które objawia, iż chodzi o zupełnie nowy sposób istnienia, nieograniczony czasem i materią. To właśnie zmartwychwstanie Chrystusa „otwiera niebo”, to znaczy umożliwia człowiekowi dostęp do pełnej jedności z Bogiem. To umożliwienie jest w istocie rzeczy zapoczątkowaniem: sam Jezus jest bowiem pierwszym człowiekiem, który ten stan osiąga (liturgicznym wyrazem tego jest świętowanie wniebowstąpienia Chrystusa).

Jeżeli spojrzymy w tym świetle na wniebowzięcie Maryi, okaże się, iż wyznawanie tej prawdy nie tylko nie podważa chrześcijańskiej wizji czasów ostatecznych, ale może pełnić istotną rolę w jej interpretacji. Co to bowiem znaczy, że Syn Boży stał się człowiekiem, umarł i zmartwychwstał dla nas i dla naszego zbawienia – jak wyznajemy w credo? Prawda o wniebowzięciu Maryi pozwala nam lepiej zrozumieć owo „dla nas”, a dokładniej sposób, w jaki się ono realizuje. Wyznając tę prawdę, wyznajemy tym samym, iż zmartwychwstanie i wniebowstąpienie Chrystusa nie było czymś wyjątkowym i jednorazowym, dotyczącym tylko Jego losu (a tak mogłoby się wydawać, zważywszy, że był człowiekiem i Bogiem jednocześnie, a więc kimś absolutnie wyjątkowym), ale że rozlewa się jako konkretna szansa także na innych ludzi. Wniebowzięcie Maryi niejako potwierdza, iż zbawienie darowane człowiekowi przez Chrystusa jest skuteczne. Zmartwychwstały zapoczątkowawszy ów ostateczny, duchowo-materialny wymiar istnienia w Bogu, wprowadził weń najpierw swoją Matkę. Ale tym samym potwierdził, iż wymiar ten stoi otworem dla wszystkich wierzących.
Wniebowzięcie Maryi ukazuje nam zatem

kierunek, w którym zmierzamy

i powinniśmy zmierzać. Zmierzamy, bo Bóg pragnie wspólnoty z nami, a więc pragnie także naszego „wniebowzięcia”. Realizować się ono będzie etapami, przez śmierć i zmartwychwstanie na końcu czasów, ale nasze ostateczne przeznaczenie jest takie samo jak Maryi. Jednocześnie jednak do tego wniebowzięcia powinniśmy zmierzać, bo nie dokona się ono bez naszej współpracy. I tu być może przykład Maryi ma najistotniejsze znaczenie. Wniebowzięcie wieńczy bowiem Jej życie, które – przepełnione Bożymi darami – było jednocześnie odpowiedzią na Boże wezwanie. Wniebowzięcie jest znakiem, że Bóg przyjął tę odpowiedź. I my wezwani jesteśmy na podobną drogę. Wyprzedza nas miłość Chrystusa i Jego dary, na które w żaden sposób nie możemy zasłużyć. Jednak odpowiedź spoczywa w naszych rękach.

Spoglądając na wniebowzięcie Maryi pod nieco innym kątem, możemy dostrzec, iż potwierdza ono, że wciąż trwa proces nadchodzenia królestwa Bożego, owego wolnego od zła, przemienionego świata, do którego wszyscy tęsknimy. Pascha Chrystusa, aż po zesłanie Ducha Świętego, była pierwszym aktem tego procesu. Wniebowzięcie Maryi stanowi akt kolejny. I potwierdza tym samym, że zbliżanie się królestwa nie ustało po zmartwychwstaniu. Trwa. I jego ostateczne nadejście może nastąpić w każdej chwili – czy to w naszym indywidualnym życiu, przez śmierć, czy to w wymiarze powszechnym, przez ponowne przyjście Chrystusa na końcu czasów.

Żyjemy w świecie, który ucieka od myśli o końcu, o śmierci, a tę o ostatecznej przemianie świata przez Boga dawno odrzucił. I nieraz ten sposób myślenia zaraża też nas, wierzących, napełniając lękiem przed przyszłością, przed śmiercią i tym, co po niej. Wniebowzięcie Maryi stanowi dla nas znak, że możemy i powinniśmy z nadzieją, a może i odrobiną niecierpliwości, oczekiwać nadejścia końca jako momentu ostatecznego zwycięstwa Boga w nas. Ta nadzieja rozpalała życie pierwszych chrześcijan, czyniąc skutecznym ich świadectwo wobec świata. Dziś może trudniej głosić nadzieję zmartwychwstania i królestwa Bożego, bo wydaje się sprzeczna z „nowoczesną” wizją świata. Ale ten nowoczesny świat tak samo potrzebuje nadziei. Potrzebuje, aby w samym jego sercu chrześcijanie wołali wielkim głosem: Maranatha! Przyjdź Panie Jezu!

Wniebowzięcie NMP zostało uroczyście ogłoszone jako prawda wiary 1 listopada 1950 roku. Dokonał tego Pius XII w konstytucji apostolskiej Munificentissimus Deus po szerokich konsultacjach, obejmujących wszystkich biskupów świata. Chodziło bowiem o ogłoszenie prawdy wiary opartej przede wszystkim na doświadczeniu wiary Ludu Bożego. Wprawdzie o wniebowzięciu nie mówi bezpośrednio ani Nowy Testament, ani najwcześniejsza tradycja, jednak prawda ta wyrasta z nich organicznie, jako pogłębienie zrozumienia Objawienia, realizowane w Kościele dzięki działaniu Ducha Świętego. Właściwa definicja dogmatu brzmi: „Niepokalana Matka Boga, Maryja zawsze dziewica, po zakończeniu biegu życia ziemskiego, została z ciałem i duszą wzięta do niebieskiej chwały”.

 

 

 

 

 

Najświętsze Serce Pana Jezusa

Twemu Sercu cześć składamy

Kościół rzymskokatolicki widzi w tym nabożeństwie symbol miłości Boga ku ludziom. Chciałby także rozbudzić w sercach ludzkich wzajemną miłość ku Bogu poprzez to nabożeństwo. Nadto sam Chrystus nadał temu nabożeństwu wybitnie kierunek ekspiacyjny: ma nas ono uwrażliwiać na grzech, mobilizować w imię miłości Chrystusa do walki z nim oraz do wynagradzania za tych, którzy najwięcej ranią Boże Serce.

Jest więc to nabożeństwo znakiem czasu, ponieważ wzywa do odpowiedzialności zbiorowej za losy Królestwa Bożego na ziemi i wyzwala najszlachetniejsze wysiłki apostolstwa.

 

 

 

 

Boże Ciało

Piotr Blachowski

Do rzadkości zaliczyć możemy tak późny termin Święta Bożego Ciała, jak w bieżącym roku. W innych latach to nierzadko już wakacje, a na pewno jest już po egzaminach i sesji studenckiej. W tym roku dodatkowo Święto to zbiega się z dniem Ojca, a następnego dnia obchodzimy Święto Jana Chrzciciela. Jakże to znamienne. Dlatego też tegoroczne święto uczcić trzeba jeszcze bardziej wyjątkowo. Spotykając się na uroczystej mszy, powinniśmy dziękować w trójnasób.

Co roku powtarzany rytuał, trasa, może w tym roku urozmaicona i wzbogacona w elementy letnie, boć 23 czerwca to już kalendarzowe lato. Czy będą jak co roku kwietne dywany z kwiatów wiosennych? Przekonamy się już za kilka dni, krocząc w procesji ze służbą liturgiczną, depcząc kwiatki rzucane przez dzieci pierwszokomunijne przed Najświętszym Sakramentem. Stałym elementem, acz zawsze budzącym najwyższą uwagę i oczekiwanie, są cztery ołtarze, przy których czytane są Ewangelie czterech Ewangelistów. To one właśnie nadają charakteru i stanowią podstawę liturgii procesji. My zaś idziemy, by cieszyć się tym, iż możemy uczestniczyć w Misterium Eucharystycznym, spożywając chleb i wino, które po Przeistoczeniu stają się prawdziwym Ciałem i Krwią Chrystusa Zmartwychwstałego, naszego Zbawiciela.

Nie żałujmy nóg, by iść, gardeł, by śpiewać i chwalić Pana, nie żałujmy czasu, bo przecież ten czas poświęcamy Panu. Uczestniczmy w Procesji na Chwałę Najświętszej Krwi i Ciała Jezusa Chrystusa. Ale idąc w procesji, modląc się i śpiewając, zastanówmy się, czy faktycznie powtarzamy ceremoniał, czy  zawsze jest tak samo? I tu nie chodzi o to, że dzieci są inne, że kwiaty są mniej lub bardziej rozkwitłe, że są nowi ministranci, inna służba liturgiczna, bowiem to jest normalne. A co się zmieniło? Pomyślmy, ilu spośród tych, których nieraz spotykaliśmy, już nigdy razem z nami nie będzie uczestniczyć w tym święcie, gdyż odeszli do Pana. Ilu innych, z racji pogorszenia zdrowia, nie może być z nami osobiście, lecz tylko duchowo. A ilu z powodu problemów finansowych opuściło nas i nasze środowisko, by poza granicami kraju szukać „lepszego życia”.

Modląc się i śpiewając, pomyślmy również o tych, dla których procesja i święto Ciała i Krwi Chrystusa stały się tylko folklorem, widowiskiem lub sensacją godną pokazania dzieciom. Pomódlmy się za nich, aby pomyśleli o swojej duszy i życiu wiecznym, a nie tylko o konsumpcji i radościach doczesnych. Potraktujmy to Święto jako nasze dziękczynienie za wszystko, co nas spotyka, dotyka, boli i cieszy.

Prośmy Boga, przepraszajmy Go i dziękujmy Mu za możliwość uczestniczenia w Święcie Ciała i Krwi Pańskiej, naszego pożywienia, które przybliża nas do Nieba.

 


 

Minęła  30. rocznica śmierci kard. Stefana Wyszyńskiego.

„Takiego Ojca, pasterza, prymasa Bóg daje raz na 1000 lat” – mówił o nim Jan Paweł II.

Krucjata Prymasa Tysiąclecia

dodane 2011-05-28 08:08

KAI |

Kardynał Stefan Wyszyński napisał Społeczną Krucjatę Miłości, aktualną dla każdego pokolenia.

1. Szanuj każdego człowieka, bo Chrystus w Nim żyje. Bądź wrażliwy na drugiego człowieka, Twojego brata.
2. Myśl dobrze o wszystkich – nie myśl źle o nikim. Staraj się nawet w najgorszym znaleźć coś dobrego.
3. Mów zawsze życzliwie o drugich – nie mów źle o bliźnich. Napraw krzywdę wyrządzoną słowem. Nie czyń rozdźwięku między ludźmi.
4. Rozmawiaj z każdym językiem miłości. Nie podnoś głosu. Nie przeklinaj. Nie rób przykrości. Nie wyciskaj łez. Uspokajaj i okazuj dobroć.
5. Przebaczaj wszystko – wszystkim. Nie chowaj w sercu urazy. Zawsze pierwszy wyciągaj rękę do zgody.
6. Działaj zawsze na korzyść bliźniego. Czyń dobrze każdemu, jakbyś pragnął, aby Tobie czyniono. Nie myśl o tym, co Tobie jest ktoś winien, ale co Ty jesteś winien innym.
7. Czynnie współczuj w cierpieniu. Chętnie spiesz z pociechą, radą, pomocą, sercem.
8. Pracuj rzetelnie, bo z owoców Twej pracy korzystają inni, jak ty korzystasz z pracy drugich.
9. Włącz się w społeczną pomoc bliźnim. Otwórz się ku ubogim i chorym. Użyczaj ze swego. Staraj się dostrzec potrzebujących wokół siebie.
10. Módl się za wszystkich, nawet za nieprzyjaciół.

Kard. Stefan Wyszyński

 

 

 Umacniał wiarę Ludu Bożego

Dziś jawi się naszym oczom, w pełnym duchowym świetle Chrystusa zmartwychwstałego, postać umiłowanego i  czczonego Jana Pawła II. Dziś jego imię zostaje włączone w poczet świętych i błogosławionych... - powiedział w homilii podczas beatyfikacji Jana Pawła II Benedykt XVI.
 

 

 


 

 Blisko

ks. Marek Gancarczyk, redaktor naczelny GN  źródło:  http://goscniedzielny.wiara.pl/

 

GN 17/2011 Święty musi być blisko Boga i cierpienia. O modlitwie Jana Pawła II powiedziano dużo. O jego cierpieniu, mam wrażenie, posiadamy ciągle blade pojęcie.

Pamiętamy co prawda drżące ręce, kroki stawiane z największym wysiłkiem, słowa wypowiadane ledwo słyszalnym głosem i przejmujące milczenie krótko przed śmiercią. Ale nad tymi obrazami dominuje przekonanie, że życie Jana Pawła było pasmem spektakularnych sukcesów. Niezliczone pielgrzymki, miliony wiwatujących wiernych itp. To fałszywa perspektywa.

Życie Karola Wojtyły było przede wszystkim pasmem dojmujących cierpień. W czasie Mszy św. kanonizacyjnej ojca Pio w roku 2002 wydawało się, że Ojciec Święty nie dotrwa do końca. Poruszał się na fotelu we wszystkie strony, tak bardzo go bolało. Papieski ceremoniarz ks. Konrad Krajewski nachylił się do niego z pytaniem, czy może w czymś pomóc.

Usłyszał: „Mnie już nie można pomóc. Mnie już wszystko boli. I tak musi być”. W dniu beatyfikacji Jana Pawła II koniecznie trzeba przypomnieć jego cierpienie. W Kościele droga do chwały zawsze prowadzi przez krzyż. Nie ma ucznia nad Mistrza, a Mistrz, zanim zmartwychwstał, cierpiał.

Błogosławiony Jan Paweł II będzie, a właściwie już jest, wspaniałym orędownikiem dla milionów. Ludzie w sposób naturalny i niewymuszony modlą się za jego wstawiennictwem. Jeżeli tak się dzieje, to dlatego, że nasz Święty Ojciec, jak mało który człowiek, znał jednocześnie i Boga, i cierpienie.

 

 

 

Nowenna do Miłosierdzia Bożego

źródło:  http://kosciol.wiara.pl/    dodane 2011-04-19 16:06

JK

   www.milosierdzieboze.pl/ |

"Pragnę, abyś przez te dziewięć dni sprowadzała dusze do zdroju mojego miłosierdzia, by zaczerpnęły siły i ochłody, i wszelkiej łaski, jakiej potrzebują na trudy życia, a szczególnie w śmierci godzinie..." - powiedział Jezus św. Faustynie.

Nowenna do Miłosierdza Bożego Zgromadzenie Sióstr Jezusa Miłosiernego   Obraz namalowany na prośbę sióstr ze Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia w Łagiewnikach w założeniu na podstawie oryginału i opisu z "Dzienniczka".

"Pragnę, abyś przez te dziewięć dni sprowadzała dusze do zdroju mojego miłosierdzia, by zaczerpnęły siły i ochłody, i wszelkiej łaski, jakiej potrzebują na trudy życia, a szczególnie w śmierci godzinie..."  - powiedział Jezus św. Faustynie.

Przez dziewięć dni od Wielkiego Piątku do soboty przed Niedzielą Miłosierdzia odmawia się Koronkę do Miłosierdzia Bożego w intencjach podanych przez Pana Jezusa i zapisanych w "Dzienniczku"
 


- Wielki Piątek: Dziś sprowadź mi ludzkość całą, a szczególnie wszystkich grzeszników, i zanurzaj ją w morzu miłosierdzia mojego. A tym pocieszysz mnie w gorzkim smutku, w jaki mnie pogrąża utrata dusz.(1210).

- Wielka Sobota: Dziś sprowadź mi dusze kapłańskie i dusze zakonne, i zanurz je w niezgłębionym miłosierdziu moim. One dały mi moc przetrwania gorzkiej męki, przez nich jak przez kanały spływa na ludzkość miłosierdzie moje.(1212)

- Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego: Dziś sprowadź mi wszystkie dusze pobożne i wierne, i zanurz je w morzu miłosierdzia mojego; dusze te pocieszyły mnie w drodze krzyżowej, były tą kroplą pociech wśród goryczy morza.(1214)

- Poniedziałek w oktawie Wielkanocy: Dziś sprowadź mi pogan i tych, którzy mnie jeszcze nie znają, i o nich myślałem w gorzkiej swej męce, a przyszła ich gorliwość pocieszyła serce moje. Zanurz ich w morzu miłosierdzia mojego.(1216)

- Wtorek w oktawie Wielkanocy: Dziś sprowadź mi dusze heretyków i odszczepieńców, i zanurz ich w morzu miłosierdzia mojego; w gorzkiej męce rozdzierali mi ciało i serce, to jest kościół mój. Kiedy wracają do jedności z kościołem, goją się rany moje i tym sposobem ulżą mi męki.(1218)

- Środa w oktawie Wielkanocy: Dziś sprowadź mi dusze ciche i pokorne, i dusze małych dzieci, i zanurz je w miłosierdziu moim. Dusze te są najwięcej podobne do serca mojego, one krzepiły mnie w gorzkiej konania męce; widziałem je jako ziemskich aniołów, które będą czuwać u moich ołtarzy, na nie zlewam całymi strumieniami łaski. Łaskę moją jest przyjąć zdolna tylko dusza pokorna, dusze pokorne obdarzam swoim zaufaniem.(1220)

- Czwartek w oktawie Wielkanocy: Dziś sprowadź mi dusze, które szczególnie czczą i wysławiają miłosierdzie moje, i zanurz je w miłosierdziu moim. Te dusze najwięcej bolały nad moją męką i najgłębiej wniknęły w ducha mojego. One są żywym odbiciem mojego litościwego serca. Dusze te jaśnieć będą szczególną jasnością w życiu przyszłym, żadna nie dostanie się do ognia piekielnego, każdej szczególnie bronić będę w jej śmierci godzinie.(1224)

- Piątek w oktawie Wielkanocy: Dziś sprowadź mi dusze, które są w więzieniu czyśćcowym i zanurz je w przepaści miłosierdzia mojego, niechaj strumienie krwi mojej ochłodzą ich upalenie. Wszystkie te dusze są bardzo przeze mnie umiłowane, odpłacają się mojej sprawiedliwości; w twojej mocy jest im przynieść ulgę. Bierz ze skarbca mojego Kościoła wszystkie odpusty i ofiaruj za nie...O, gdybyś znała ich mękę, ustawicznie byś ofiarowała za nie jałmużnę ducha i spłacała ich długi mojej sprawiedliwości.(1226)

- Sobota w oktawie Wielkanocy: Dziś sprowadź mi dusze oziębłe i zanurz je w przepaści miłosierdzia mojego. Dusze te najboleśniej ranią serce moje. Największej odrazy doznała dusza moja w Ogrójcu od duszy oziębłej. One były powodem, iż wypowiedziałem; Ojcze, oddal ten kielich, jeżeli jest taka wola Twoja.- Dla nich jest ostateczna deska ratunku uciec się do miłosierdzia mojego.(1228)
 

 

Koronka do Miłosierdzia Bożego:
(do odmawiania na różańcu)

Początek:
Ojcze nasz..., Zdrowaś Maryjo..., Wierzę w Boga...

Na dużych paciorkach (1 raz na początku każdej z 5 części):
Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego Jezusa Chrystusa, na przebłaganie za grzechy nasze i całego świata.

Na małych paciorkach (10 razy w każdej części):
Dla Jego bolesnej męki miej miłosierdzie dla nas i całego świata.

Na zakończenie (3 razy):
Święty Boże, Święty Mocny, Święty Nieśmiertelny zmiłuj się nad nami i nad całym światem.

 

 


 W cieniu Twojego Krzyża

Małgorzata Głowacka    źródło:   http://liturgia.wiara.pl/   dodane 2011-03-31 13:03

 
 
 

Modlitwa na każdy dzień

 Modlitwa w drodze do zbawienia


 

Autorami rozważań są ojcowie jezuici. W drodze towarzyszyć nam będą znani aktorzy i prezenterzy: Małgorzata Kożuchowska, Anna Cieślak, Agnieszka Mandat, Krzysztof Globisz, Wojciech Malajkat, oraz Krzysztof Ziemiec, którzy dla naszych rozważań użyczyli swych głosów.

Oprócz internautów i użytkowników telefonów komórkowych, z Modlitwy w drodze skorzystają także radiosłuchacze. Rozważania będą emitowana na falach blisko 20 katolickich stacji radiowych.

Nie przegap modlitwy ! Wyrusz z nami w drogę
 
 
 
 

 

 

 

Panie naucz nas się modlić

Panie naucz nas się modlić
byśmy byli jako pielgrzymi
wędrujący przez rzeki złego czasu
po kamykach świętych wersetów
ale daj nam wesołe życie
oddal smutek twarzy
zakapturzonych męką
pozwól nad różą trwać w zachwycie
i na rękach unieść krople rosy
strącone skrzydłem ptaka
z porannych gałęzi

Panie naucz nas się modlić
opraw w uśmiech pogodny
godziny czarnych zamyśleń
i pozwól perły radości
wyławiać z muszli różowych
naucz nas psalmów wezbranych Twą chwałą
byśmy byli jak czułe fale
szepczące złote pacierze
u stóp wieczności

Zygmunt Ławrynowicz

 źródło: http://adonai.pl/perelki/modlitwa

 

 

 Nie polegaj na bogactwach


Czytanie z Księgi Syracydesa   Syr 5,1-8


Nie polegaj na swoich bogactwach i nie mów: „Jestem samowystarczalny”.

Nie daj się uwieść żądzom i sile, by iść za zachciankami swego serca.

Nie mów: „Któż mi ma coś do rozkazywania?” Albowiem Pan z całą pewnością wymierzy ci sprawiedliwość.

Nie mów: „Zgrzeszyłem i cóż mi się stało?” Albowiem Pan jest cierpliwy. Nie bądź tak pewny darowania ci win, byś miał dodawać grzech do grzechu.

Nie mów: « Jego miłosierdzie zgładzi mnóstwo moich grzechów ». U Niego jest miłosierdzie, ale i zapalczywość, a na grzeszników spadnie Jego gniew karzący.

Nie zwlekaj z nawróceniem do Pana ani nie odkładaj tego z dnia na dzień: nagle bowiem gniew Jego przyjdzie i zginiesz w dniu wymiaru sprawiedliwości.

Nie polegaj na bogactwach niesprawiedliwie nabytych, nic ci bowiem nie pomogą w nieszczęściu.


************************************************

Nie polegaj na swoich bogactwach, nie daj się uwieść żądzom, nie wynoś się nad innych, nie naigrawaj się z Bożego miłosierdzia…. Bardzo aktualnie brzmią wskazania Syracydesa. Widać ludzka natura jest niezmienna. A i pokusy, którym szatan poddaje człowieka ciągle te same…

A zarzewiem owego zła jest przekroczenie tej nieuchwytnej granicy między wiarą we własne siły a pychą, między przekonaniem o własnej wartości, a butnym wywyższaniem się nad innych, między zaradnością, a cwaniactwem; między wiarą w Boże miłosierdzie i naigrywaniem się z Niego…

Czasem przydają się lekcje pokory…

 

 


LIST PASTERSKI METROPOLITY PRZEMYSKIEGO NA ADWENT  

A.D. 2010

==  pełny tekst listu  ==

 
 
 
 
 
 
 
 

 
 
 
 

Najbardziej podstawowe (dla katolika) modlitwy

 

Znak krzyża

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.

Ojcze nasz

Ojcze nasz, któryś jest w niebie,
Święć się imię Twoje, przyjdź Królestwo Twoje,
Bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi.
Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj.
I odpuść nam nasze winy,
Jako i my odpuszczamy naszym wino­wajcom,
I nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego.

Zdrowaś Maryjo

Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą,
błogosławionaś Ty między niewiastami
i błogosławiony owoc żywota Twojego, Jezus.
Święta Maryjo, Matko Boża,
módl się za nami grzesznymi
teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen.

Chwała Ojcu

Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu,
Jak była na początku, teraz i zawsze
i na wieki wieków. Amen.

Wyznanie wiary (tzw. Skład Apostolski)

Wierzę w Boga Ojca Wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi.
I w Jezusa Chrystusa, Syna Jego Jedynego, Pana naszego,
który się począł z Ducha Świętego,
narodził się z Maryi Panny, umęczon pod Ponckim Piłatem,
ukrzyżowan, umarł i pogrzebion;
zstąpił do piekieł, trzeciego dnia zmartwychwstał;
wstąpił na niebiosa, siedzi po prawicy Boga Ojca Wszechmogącego,
stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych.
Wierzę w Ducha Świętego, święty Kościół powszechny,
świętych obcowanie, grzechów odpuszczenie,
ciała zmartwychwstanie, żywot wieczny. Amen.

Credo Nicejsko-Konstantynopolitańskie

Wierzę w jednego Boga, Ojca Wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych. I w jednego Pana Jezusa Chrystusa, Syna Bożego Jednorodzonego, który z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami. Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego. Zrodzony a nie stworzony, współistotny Ojcu, a przez Niego wszystko się stało. On to dla nas ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba. I za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem. Ukrzyżowany również za nas, pod Poncjuszem Piłatem został umęczony i pogrzebany. I zmartwychwstał dnia trzeciego, jak oznajmia Pismo. I wstąpił do nieba; siedzi po prawicy Ojca. I powtórnie przyjdzie w chwale sądzić żywych i umarłych, a Królestwu Jego nie będzie końca. Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela, który od Ojca i Syna pochodzi. Który z Ojcem i Synem wspólnie odbiera uwielbienie i chwałę; który mówił przez Proroków. Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół. Wyznaję jeden chrzest na odpuszczenie grzechów. I oczekuję wskrzeszenia umarłych. I życia wiecznego w przyszłym świecie. Amen.

Do Anioła Stróża

Aniele Boży, stróżu mój,
Ty zawsze przy mnie stój.
Rano, wieczór, we dnie, w nocy
Bądź mi zawsze ku pomocy,
Strzeż duszy, ciała mego,
zaprowadź mnie do żywota wiecznego. Amen.

Anioł Pański

Anioł Pański zwiastował Pannie Maryi
i poczęła z Ducha Świętego.

Zdrowaś Maryjo...

Oto Ja służebnica Pańska,
niech mi się stanie według słowa Twego.

Zdrowaś Maryjo...

A Słowo Ciałem się stało
i mieszkało między nami.
Zdrowaś Maryjo...

Módl się za nami Święta Boża Rodzicielko,
abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.

Módlmy się: Łaskę Twoją, prosimy Cię, Panie, racz wlać w serca nasze, abyśmy, którzy za zwiastowaniem anielskim Wcielenie Chrystusa, Syna Twego poznali, przez mękę Jego i krzyż do chwały zmartwychwstania byli doprowadzeni. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.

Za zmarłych

Wieczny odpoczynek racz zmarłym dać Panie,
a światłość wiekuista niechaj im świeci.
Niech odpoczywają w pokoju wiecznym. Amen.

Pod Twoją obronę

Pod Twoją obronę uciekamy się, Święta Boża Rodzicielko.
Naszymi prośbami racz nie gardzić w potrzebach naszych;
Ale od wszelakich złych przygód racz nas zawsze wybawiać
Panno chwalebna i błogosławiona.
O Pani nasza, Orędowniczko nasza,
Pośredniczko nasza, Pocieszycielko nasza !
Z Synem swoim nas pojednaj, Synowi swojemu nas polecaj,
Swojemu Synowi nas oddawaj.

Akt wiary, nadziei, miłości i żalu

Wierzę w Ciebie, Boże żywy,
W Trójcy Jedyny, prawdziwy,
Wierzę, coś objawił, Boże,
Twe słowo mylić nie może.

Ufam Tobie, boś Ty wierny,
Wszechmocny i miłosierny,
Dasz mi grzechów odpuszczenie,
Łaskę i wieczne zbawienie.

Boże, choć Cię nie pojmuję,
Jednak nad wszystko miłuję,
Na wszystko, co jest stworzone,
Boś Ty dobro nieskończone.

Ach, żałuję za me złości,
Jedynie dla Twej miłości.
Bądź miłościw mnie grzesznemu,
Dla Ciebie odpuszczam bliźniemu.

 

Jak odmawiać różaniec ?

Pełna Modlitwa Różańcowa składa się z czterech części - czyli czterech całych fizycznych różańców ! Modlitwa Różańcowa stanowi swego rodzaju streszczenie Ewangelii i składa się z czterech części opisujących wydarzenia z życia Jezusa i Maryi. Spytasz jak to zrobić? Oto sposób: uczyń znak Krzyża i odmów Skład Apostolski,(Wierze w Boga Ojca...) następnie jedno Ojcze nasz, oraz trzy Zdrowaś Maryjo. W dalszej kolejności odmów jedno Chwała Ojcu. Po tym wstępie przechodzimy do części głównej. Wymieniamy pierwszą tajemnicę i odmawiamy "Ojcze nasz", następnie dziesięć "Zdrowaś Maryjo" i jedno "Chwała Ojcu". Wymieniamy drugą tajemnicę i odmawiamy "Ojcze nasz", dziesięć "Zdrowaś Maryjo" i jedno "Chwała Ojcu". I tak kolejno wszystkie pięć tajemnic.

Część Radosna

Część Świetlista (Światła)

Część Bolesna

Część Chwalebna


Generalnie  przyjmuje się, że każda część Różańca powinna być odmawiana w innym dniu. Tak więc nie jest konieczne odmawianie Pełnej Modlitwy w ciągu jednego dnia, czy za jednym razem. Wystarczy odmówić jedną część czyli jeden "sznur" różańca. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby raz dziennie odmówić Pełną Modlitwę Różańcową. Jeśli jednak chcesz odmówić jeden sznur różańca w ciągu dnia, to postaraj się stosować zasadę:


RADOSNA - Poniedziałek i Sobota

ŚWIATŁA - Czwartek

BOLESNA - Wtorek i Piątek

CHWALEBNA - Środa i Niedziela


Dobre odmawianie różańca oznacza nie tylko zmówienie modlitwy, ale także rozmyślanie nad omawianą tajemnicą w tym samym czasie. Samo odmawianie modlitw, na głos lub w myślach, to za mało. Dzięki rozmyślaniu odmawianie różańca staje się głęboką modlitwą. Każda z tajemnic różańca ma za swój przedmiot jedno ważne wydarzenie z życia Jezusa i Maryi, które są pogrupowane w cztery części różańca - tajemnice radosne, światła, bolesne i chwalebne.

 

Dość często części Różańca nazywa się Tajemnicami - co jest też prawidłowe. My jednak dla ułatwienia i łatwiejszego zapamiętania używamy formuły części różańca. Każda z czterech części Pełnej Modlitwy Różańcowej składa się z 5 Tajemnic.

 

 

Tajemnica Radosna
Poniedziałek i Sobota

1.      Zwiastowanie Maryi, iż jest matką Syna Bożego.

2.      Nawiedzenie świętej Elżbiety.

3.      Narodzenie Pana Jezusa.

4.      Ofiarowanie Jezusa w świątyni.

5.      Odnalezienie Pana Jezusa wśród uczonych w świątyni.

Tajemnica Światła
Czwartek

1.      Chrzest Pana Jezusa w Jordanie.

2.      Objawienie Siebie na weselu w Kanie.

3.      Głoszenie Królestwa Bożego i wzywanie do nawrócenia.

4.      Przemienienie na górze Tabor.

5.      Ustanowienie Eucharystii.

Tajemnica Bolesna
Wtorek i Piątek

1.      Modlitwa Pana Jezusa w Ogrodzie Oliwnym (Ogrójcu).

2.      Biczowanie Pana Jezusa.

3.      Ukoronowanie koroną z cierni.

4.      Dźwiganie krzyża przez Pana Jezusa.

5.      Śmierć na krzyżu.

Tajemnica Chwalebna
Środa i Niedziela

1.      Zmartwychwstanie Pana Jezusa.

2.      Wniebowstąpienie Pana Jezusa.

3.      Zesłanie Ducha Świętego.

4.      Wniebowzięcie Maryi.

5.      Ukoronowanie Maryi na Królową Nieba i Ziemi.

 

 

Każda z 5 tajemnic w danej części odpowiada jednej dziesiątce Różańca.
Dziesiątka Różańca - 10 razy Zdrowaś Maryjo ...

Jak odmawiać Różaniec ?

Wybierz, którą tajemnicę Różańca pragniesz odmówić (Radosną, Światła, Bolesną, Chwalebną), pamiętaj o odpowiednim dniu tygodnia.

 

Zanim zaczniesz postaraj się wyciszyć i skupić !




  =====  Materiały archiwalne  =====

 

 

Materiały przygotowane przez Stowarzyszenie Rodzin Katolickich w Brzozowie

 

 Dialog małżeński

 

Czy in vitro to postęp w leczeniu niepłodności ?

 

Otyłość i brak odporności - objaw nieprawidłowego żywienia

 

Można zapobiegać chorobom poprzez odpowiednie żywienie

 

Najczęściej występujące choroby skóry

 

Wiem, czym jest in vitro