Czytelnia

Karolina Hołownia 2018-10-1 źródło: https://stacja7.pl/

Na długo przed rozpoczynającym się synodem młodzi ludzie z całego świata wzięli udział w papieskiej ankiecie. W ich odpowiedziach widać, czego najbardziej oczekują dziś od Kościoła.
Pomoc w rozeznawaniu powołania, lepsza katecheza w szkole, towarzyszenie w wierze na co dzień – tego według ankiet przed Synodem oczekują młodzi od Kościoła. Wnioski z szerokiej kwerendy, przeprowadzonej w wielu krajach wśród młodych zostały spisane w Instrumentum laboris – dokumencie roboczym na Synod Biskupów o młodzieży.
Oto główne wyłonione w ankietach oczekiwania młodych:
1. Troska o rodzinę to podstawowe zadanie, od którego Kościół powinien zacząć towarzyszenie młodym ludziom w codzienności.
2. Młodzi potrzebują pomocy Kościoła w rozeznawaniu powołania rozumianego, jako podejmowanie szeroko pojętych życiowych decyzji. Dokument zwraca uwagę na problem zbyt wąskiego definiowania terminu „powołanie”, które sprowadza się wyłącznie do drogi kapłańskiej lub zakonnej.
3. Kolejnym wyzwaniem stawianym Kościołowi jest dostosowanie szkolnej katechezy – traktowanej jako obowiązek a nie możliwość pogłębiania wiary – do oczekiwań i potrzeb współczesnych pokoleń.
4. Młodzi, żyjący w czasach kryzysu prawdy oraz braku zaufania do wielu instytucji, oczekują czytelnego autorytetu i jasnego świadectwa Kościoła.
5. Pięknie przygotowana i głęboko przeżyta Eucharystia, to doświadczenie, którego młodzi ludzie poszukują w Kościele.
6. Młodzi oczekują otwartego i komunikatywnego Kościoła, w którym zostaną wysłuchani. Życzenia te przekładają się na konkretne działania związane z brakiem tolerancji wobec nadużyć seksualnych oraz zwróceniem uwagi na pomoc potrzebującym.
7. Kościół powinien uwzględniać potrzeby różnych środowisk, w których kształtują się młodzi, ponieważ wszystkie oczekują jego bliskości i otwartości.
8. Wyzwania stawiane Kościołowi dotyczą również kandydatów do kapłaństwa oraz życia zakonnego. Zdaniem młodych formacja przyszłych duszpasterzy prowadzi niekiedy do „narcyzmu, który stara się zamknąć daną osobę w jej własnych potrzebach oraz rozumienia powołania jedynie przez pryzmat samorealizacji”.
9. Okazuje się, że również duszpasterstwa młodych – poprzez brak organizacji, powtarzalność i zamknięcie się księży w przestarzałych schematach – nie spełniają oczekiwań współczesnych pokoleń.
10. Wiele środowisk zwraca uwagę, że mimo korzyści ewangelizacyjnych międzynarodowe spotkania nie mogą pozostać jedynymi propozycjami duszpasterskimi, ponieważ nie pozwalają towarzyszyć młodym na co dzień.

 

ks. Tomasz Jaklewicz dodane 07.10.2018 06:00 źródło: https://biblia.wiara.pl/

„Pytali Go, czy wolno mężowi oddalić żonę”. Faryzeusze nie szukali prawdy, ale zastawiali pułapkę.

Jezus odwołuje się do „początku”
Mówi, że jeśli chcemy pojąć nierozerwalność małżeństwa, musimy pokonać sklerozę i powrócić „do początku”, czyli do źródła, do zamysłu Stwórcy, do świata, który nie był zepsuty przez grzech
1. Spodziewali się raczej odpowiedzi pozytywnej: wolno oddalić, skoro sam Mojżesz pozwolił na to. Dziś to samo pytanie jest nadal stawiane Kościołowi. Nacisk na akceptację rozwodów płynie ze strony zsekularyzowanych elit, społeczeństw, państw, kultur. Pytanie o możliwość rozwodu pojawia się także we wnętrzu Kościoła. Część katolików oraz reformatorsko nastawionych teologów domaga się uznania rozwodów w imię chrześcijaństwa z łagodniejszą, bardziej tolerancyjną twarzą, w imię Kościoła otwartego na tzw. postęp. W wielu wspólnotach protestanckich rozwód stał się już dawno czymś akceptowalnym. Uchodzi za rzecz normalną, praktycznie przestaje mieć naganną kwalifikację moralną. Schemat zmian jest zawsze taki sam: najpierw są ograniczone wyjątki od reguły, potem te wyjątki stają się nieformalną normą, a na końcu ta norma uzyskuje teologiczne uzasadnienie z powołaniem się na tzw. rozwój doktryny lub miłosierdzie. Co na to wszystko powiedziałby Pan Jezus?
2. Odpowiedź Jezusa w Jego czasach i dzisiaj jest wciąż taka sama. Chrystus jest jednocześnie wymagającym nauczycielem prawdy i miłosiernym, dobrym pasterzem. Nie wolno oddzielać od siebie lub wręcz przeciwstawiać sobie tych dwóch aspektów Jego misji. Tak jak odpowiedział faryzeuszom, tak samo odpowiada współczesnym pytającym. Sens jego odpowiedzi jest jasny: małżeństwo to przymierze nierozerwalne, więc rozwód nie jest możliwy. Kiedy uczniowie dopytują, Jezus wskazuje na konsekwencje moralne rozwodu: „Kto oddala swoją żonę, a bierze inną, popełnia względem niej cudzołóstwo. I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo”.
3. Chrystus zwraca uwagę na dwie rzeczy. Wskazuje najpierw, co jest powodem trudności w przyjęciu prawdy o małżeństwie. Jest to zatwardziałość serca. Greckie sklerokardia jest złożeniem słowa skleros, oznaczającego twardość, ale też wymazanie z pamięci, ze słowem kardia, czyli serce. Można powiedzieć, że serce człowieka ma sklerozę, czyli zapomina. O czym? Ano o tym, co było na początku, czyli o planie Boga wpisanym w ludzką naturę. Powodem tej sklerozy serca jest grzech, który niszczy pierwotne piękno wpisane w powołanie mężczyzny i kobiety. Człowiek zapomina, do czego służy męskość, kobiecość, seksualność. A potem domaga się „pobłogosławienia” swoich grzesznych wyborów.
4. Jezus odwołuje się do „początku” (gr. arche). Mówi, że jeśli chcemy pojąć nierozerwalność małżeństwa, musimy pokonać sklerozę i powrócić „do początku”, czyli do źródła, do zamysłu Stwórcy, do świata, który nie był zepsuty przez grzech. To nie standardy zepsutego świata mają określać, czym jest lub powinno być małżeństwo. Standardy określa Bóg Stwórca. On bowiem wymyślił mężczyznę i kobietę, On wymyślił małżeństwo i Jego należy pytać, jak ono powinno wyglądać. A Bóg mówi: „Będą oboje jednym ciałem”. Stąd wniosek: „Co Bóg złączył, tego niech człowiek nie rozdziela”. •

 

vaticannews.va / Rzym (KAI) 2018-10-08 17:10 źródło: http://www.niedziela.pl/

Jutro ukaże się książka z rozważaniami Papieża Franciszka na temat modlitwy „Zdrowaś Mario”. Jest ona zapisem rozmów z ks. Marco Pozzą, teologiem i kapelanem więzienia z Padwy. Ojciec Święty ukazuje Maryję jako normalną dziewczynę, podobną do żyjących dzisiaj, otwartą na małżeństwo oraz zdecydowaną na założenie rodziny.
W pierwszej części książki Franciszek kreśli portret Maryi. Nowe stworzenie rozpoczyna się od Niej. Na początku jest dialog pomiędzy Bogiem i jedną kobietą. Normalność Maryi polega na wszczepieniu w lud i byciu z ludem. Nie ma normalnego życia bez zakorzenienia w ludzie, bez powiązania z ludem wyrastającym z historii. Bez tego poczucia łatwo wpaść w grzech, który bardzo podoba się szatanowi, naszemu nieprzyjacielowi: grzech elit. Ojciec Święty nie myśli tutaj o klasie społecznej, ale raczej o postawie duszy. Kościół tymczasem jest wiernym Ludem Bożym – przypomina Papież.
W drugiej części książki Maryja przekracza progi więzienia, stając się znakiem oraz zwiastunką nawrócenia i pocieszenia. Mocno wybrzmiewają w wywiadzie słowa o tym, że Maryja jest matką grzeszników, a nie ludzi zepsutych. Ci pozbywają się matki, zapierają się jej, odrzucają swoją przynależność do rodziny, do ludu; szukają jedynie własnej korzyści. Najwyższym przejawem zepsucia byłoby nie uważanie siebie za grzesznika. Pojawia się także wątek węzłów, które Maryja rozplątuje swoimi dłońmi.
W nowej książce Papieża nie też brakuje odniesień osobistych. Franciszek wspomina o dramatycznych wydarzeniach z czasów panowania reżimu wojskowego w Argentynie, kiedy pełnym bólu kobietom po uprowadzeniu dzieci można było towarzyszyć jedynie milczącą obecnością. Papież zauważa, że Maryja jest pełna łaski, to znaczy otoczona bezinteresownością, pięknem. Jest piękna w najwyższym stopniu. Ważne, aby odnajdywać Boga w pięknie, nie tylko w dobru i prawdzie – zauważa Ojciec Święty.

 

Grażyna Starzak źródło: https://www.katolik.pl/

Z prof. Teresą Olearczyk, pedagogiem, wykładowcą i kierownikiem Katedry Pedagogiki i Rodziny w Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego, rozmawia Grażyna Starzak

Do psychologów trafia coraz więcej młodych ludzi, którzy czują się samotni i wyobcowani. W opinii specjalistów, głównym powodem jest to, iż młodzież bezpośrednie kontakty z rówieśnikami zastępuje wymianą SMS-ów czy komentowaniem zdjęć na Instagramie…

Młodzi ludzie żyją dzisiaj w innej niż starsze pokolenie rzeczywistości. Ta rzeczywistość to globalizacja, coraz to nowsze środki elektronicznego przekazu, przedłużający się czas pracy rodziców, a w związku z tym ich coraz dłuższa nieobecność w domu. Ta rzeczywistość wymusza chęć szybkiego porozumienia się, a to skutkuje tym, iż ludzie, szczególnie młodzi, kontaktują się przez internet, nagminnie korzystając z telefonów komórkowych.

Dla wielu z nich to wygoda, bo nie muszą nawet ruszać się z miejsca. A żeby móc porozumieć się jeszcze szybciej, w tej internetowej „konwersacji” wykorzystują memy, czyli takie skrótowe znaki informacyjne, bo uważają, że wypowiadanie poszczególnych zdań zajmuje za dużo czasu.

To wszystko prowadzi do spłycenia relacji międzyludzkich…

To prawda. Tego typu komunikacja daje złudzenie, że wokół nas jest dużo przyjaciół, dużo znajomych, których mamy w zasięgu klawisza. Tymczasem każdy człowiek potrzebuje spojrzeć drugiemu człowiekowi w twarz. Inaczej wygląda komunikacja między ludźmi, gdy możemy widzieć drugiego człowieka, możemy z nim rozmawiać, zorientować się, czy mówi prawdę czy żartuje. Takiej możliwości nie daje nam kontakt poprzez smartfona czy komputer.

Lajki, SMS-y nigdy nie zastąpią prawdziwej rozmowy i spotkania na żywo. Ale to wcale nie jest tak oczywiste dla młodzieży. Zgodzi się Pani Profesor ze mną, że im rzadziej będziemy się spotykać w realu, tym bardziej będziemy oddalać się od siebie…

…i tym większe będziemy mieć problemy z wysławianiem się. Są badania, które wyraźnie wskazują na to, że ludzie, którzy korzystają nadmiernie z internetu i komunikują się za jego pośrednictwem, mają kłopoty z formułowaniem zdań i w ogóle z komunikacją werbalną. To jest duży problem współczesnego człowieka. Ponadto niebezpieczeństwem jest uzależnienie się od tych mediów. Proszę zwrócić uwagę – młodzi ludzie nie potrafią nawet chwilę obejść się bez telefonu komórkowego. Non stop mają ręce zajęte klikaniem.

A jak bardzo wpływa to na nich niekorzystnie mogą poświadczyć psychologowie, którzy prowadzą terapię odwykową. Bo tak jak się można uzależnić od alkoholu, kawy i różnych innych używek, tak samo można się uzależnić od internetu. Trudno dzisiaj wyobrazić sobie świat bez dostępu do sieci. Pomimo narzekań trzeba przyznać, że nie da się wyzwolić od internetu, komórek, bo jesteśmy tak oplątani siecią, jak mucha, którą pająk oplata. Ważne jest jednak, żeby zachować właściwe proporcje. Młodzi nie biorą tego pod uwagę. Widać to choćby w tramwajach, w autobusach. Młodzi ludzie, wracając ze szkoły czy z pracy, wsiadają do autobusu czy tramwaju i natychmiast włączają komórki. W ten sposób jeden chaos i hałas – bo żyjemy w świecie chaosu i hałasu – zastępują drugim.

Czy i w jaki sposób my, rodzice, wychowawcy, możemy temu zaradzić?

Możemy. Nie chodzi o to, żeby zakazywać korzystania z sieci czy telefonu. Chodzi o to, by nauczyć młodzież normalnych relacji z drugim człowiekiem. To nie tak, że oni tego nie chcą. Psychologowie, terapeuci mówią, że młodzi ludzie, trafiając do poradni, szukają kogoś, kto ich wysłucha. Bo na co dzień nie mają z kim porozmawiać. Trzeba im uzmysłowić, że kontakt przez telefon czy drogą mejlową jest kontaktem pozornym. Im się wydaje, że ktoś ich słucha, że poprzez sieć zyskują przyjaciół. Przecież nigdy do końca nie wiedzą, kto jest po drugiej stronie. Może tam być ktoś, kto tylko udaje kolegę, a nim nie jest. Takie kontakty stwarzają ogromne zagrożenie dla młodych dziewcząt i chłopców. Potwierdzeniem prawdziwości tej tezy są kroniki policyjne. Dlatego często powtarzam – zdając sobie sprawę, że nie jest to odkrywcze – iż rodzice muszą znaleźć czas dla dziecka. Muszą z dziećmi rozmawiać. Powinni też zatroszczyć się o to, żeby dzieci miały jakieś grono kolegów. Dzisiaj to jest trudniejsze, ponieważ dawniej chodziło się do szkoły blisko miejsca zamieszkania. Były grupy rówieśnicze, były bezpośrednie kontakty, rodzice się znali. Dzisiaj jest coraz większa anonimowość między ludźmi. Nawet między sąsiadami i ich pociechami. Przyczynia się do tego duże tempo życia, ruch, hałas. Ludzie są zmęczeni tym i dlatego nie mają ochoty na rozmowę z sąsiadami, ale także nie chce im się rozmawiać z własnymi dziećmi albo dzieci nie chcą rozmawiać, zamykając drzwi do swojego pokoju. To jest ogromny problem współczesnego świata – samotność w tłumie, anonimowość, brak zaufania.

Młodzi ludzie, choć czują się samotni, głośno mówią, że rozmowy na żywo są passe…

Dlatego, że ludzie, nie tylko młodzi, nie umieją ze sobą rozmawiać. Początkowo przyczyniła się do tego telewizja. Dzisiaj są to albo gry – czyli różnego rodzaju konsole, albo laptopy, komórki i coś tam jeszcze. I niby rodzina jest razem, ale osobno. Są w tym samym pomieszczeniu, ale rozdzieleni psychicznie. Przestrzeń, która powinna łączyć, często jest przestrzenią, która dzieli. A ponieważ młodzi ludzie komunikują się językiem memów, skrótów, to nie zawsze dorośli potrafią do nich dołączyć.

To trochę przerażające, że młodzi ludzie uważają, iż dużo więcej można powiedzieć memami niż słowami…

Zgadzam się. To przerażające. Właśnie ukazała się książka napisana za pomocą memów. Z jednej strony jest tekst, a z drugiej strony są memy. To sygnał, że idziemy w kierunku cywilizacji obrazkowej, czyli wracamy do epoki kamienia łupanego. Tyle tylko, że wtedy posługiwano się rysunkami, bo nie znano pisma, a dzisiaj się rysuje dlatego, że nie umie się rozmawiać z drugim człowiekiem.

Nie umiemy rozmawiać, bo też nie umiemy słuchać. W czasie rozmowy jesteśmy zbyt niecierpliwi. Każdy wygłasza swoją kwestię, niekoniecznie zwracając uwagę na to, co mówi drugi człowiek. Młodzi też tak robią, a potem czują się samotni, bo niby mówią, ale nie rozumieją tego, co mówią i to jest wielki problem dzisiaj. Widać to m.in. na wyższych uczelniach. Studenci niechętnie korzystają z biblioteki. Najchętniej z komputera, bo szybciej i łatwiej, niż robienie notatek, jest wykonać operację kopiuj, wklej.

Skoro mówimy o czytelnictwie, czy nie uważa Pani Profesor, że brakuje książek o tym, jak rozmawiać, jak zmienić złe nawyki, jak wspierać się nawzajem itp.?

Pojawiają się poradniki psychologiczne, również na ten temat, ale odnoszę wrażenie, że one uczą budowania relacji pozornych, od zewnątrz. Tymczasem relacje z drugim człowiekiem powinny być oparte na wewnętrznym porozumieniu. My dzisiaj coraz częściej chodzimy w maskach, bo nie chcemy pokazać swojego prawdziwego oblicza. Brakuje nam szczerości. Brakuje nam miłości, a to przykre, bo miłość jest wybaczająca. Brakuje nam umiejętności nawiązania mądrego dialogu i mądrego kompromisu. Dlatego często gęsto, jeśli już rozmawiamy, to kierujemy się emocjami, a emocje są gołoledzią umysłu.

Zastanawiam się, jaka przyszłość czeka więc nasze obecne, młode pokolenie?

Ja myślę, że oni sobie wypracują nową formę kontaktów z innymi ludźmi. A o tym, że jej szukają, świadczy ich ogromny udział we wszelkiego rodzaju akcjach charytatywnych. To oznacza, że chcą być razem w dobrej sprawie. Myślę, że oni sami dojdą do wniosku, że urządzenia techniczne są niezbędne, ale na pierwszym miejscu powinien być człowiek. Sami dojdą do wniosku, że potrzebują kontaktów towarzyskich, że nie mają czasu, bo wiele czynności wykonują niepotrzebnie, że może z pewnych rzeczy, dóbr mogą zrezygnować. Bo to, czego nam najbardziej potrzeba dzisiaj, to cisza i dystans do życia. I trochę czasu, by zastanowić się, po co żyjemy. Każdy człowiek przychodzi na świat z jakimś przeznaczeniem. Odczytać go jest bardzo trudno. Nie dowiemy się tego z internetu ani z telewizji. Nie odczytamy tego na ekranie smartfona. Sami musimy odpowiedzieć sobie na takie pytanie. A jeśli nam się to nie uda, radzę w ciszy i spokoju uklęknąć przed tabernakulum i posłuchać ciszy, w niej dochodzi do najważniejszego spotkania

Rozmawiała Grażyna Starzak
Don Bosco marzec 2018

 

Ojciec Szustak po obejrzeniu "Kleru" i słowach papieża podejmuje nieoczekiwaną decyzję

Langusta na Palmie / kw 05.10.2018 12:50 źródło: https://www.deon.pl/
Chciałbym podzielić się z Wami czymś ważnym" - przyznał dominikanin - "Mam dużo myśli w związku z tym, co dzieje się w Polsce w związku z «Klerem»".

Zakonnik wskazał, że film Smarzowskiego obejrzał bezpośrednio przed dużym wydarzeniem w katowickim "Spodku", gdzie z jego udziałem w wielbieniu uczestniczyło ok. osiem tysięcy osób. Dodał, że te dwa obrazy Kościoła są prawdziwe, choć siłą rzeczy pokazują tylko wycinek.
Zdaniem ojca Szustaka kluczowe jest to, by podejmować konkretne decyzje i rozważać to, co dzieje się w Kościele bardzo poważnie - tak jak wskazał to papież Franciszek w "Liście do Ludu Bożego". "Trzeba przestać gadać o tym, że coś jest nie tak, trzeba przestać wiedzieć, że zawalamy jako Kościół w różnych miejscach, i że jesteśmy przyczyną zgorszenia i różnego rodzaju czynów, a zacząć działać" - stwierdził dominikanin, zarazem wskazując, że nie da się zacząć przeciwdziałać złu bez pokuty.
O. Szustak przytoczył również fragment listu papieża: "Ta świadomość poczucia się częścią ludu i wspólnej historii pozwoli nam uznać nasze grzechy i błędy przeszłości dzięki otwarciu pokutnemu, które pozwoli nam odnowić się wewnętrznie. Wszystko, czego się dokonuje, aby wykorzenić kulturę nadużyć z naszych wspólnot, bez czynnego udziału wszystkich członków Kościoła, nie zdoła wygenerować dynamiki potrzebnej dla zdrowej i skutecznej transformacji. Pokutny wymiar postu i modlitwy pomogą nam jako ludowi Bożemu, by stanąć przed Panem i naszymi zranionymi braćmi, jako grzesznicy proszący o przebaczenie oraz łaskę wstydu i nawrócenia, abyśmy w ten sposób wypracowali działania, które wytworzą dynamizmy zgodne z Ewangelią".
"Gwarantem tego, by nasze działania przyniosły jakikolwiek rezultat" - skomentował ten fragment o. Szustak - "Jest to, że Kościół podejmie pokutę".
"Ja też potrzebuję pokuty (…) za moje grzechy, za moją historię, za wszelkiego rodzaju zło, które wydarzyło się w moim życiu" - przyznał zakonnik - "Odczuwam też głęboką potrzebę pokuty za mój Kościół, który jest moją rodziną".
O. Szustak ujawnił też swoją decyzję, którą uzgodnił z przeorem łódzkiego klasztoru i braćmi, którzy tam żyją. "Chciałbym odbyć pokutę" - stwierdził - "Zamierzam pójść na nogach do Jerozolimy z Łodzi".
Jak przyznał, zajmie mu to ok. 3,5 miesiąca. Prawdopodobny start pokutnej wyprawy przypadnie na Niedzielę Zmartwychwstania, gdyż do tego czasu ojca Szustaka trzymają inne zobowiązania (rekolekcje itp.). W czasie pielgrzymki pokutnej dominikanin prawdopodobnie nie będzie publikował żadnych filmików.
"Dla mnie Kościół to ja, więc zrobię tyle, ile mogę zrobić" - powiedział ojciec Szustak, tłumacząc, że w ten sposób chce się włączyć w apel papieża. "Mam nadzieję, że [pielgrzymka] będzie na tyle uciążliwa, że to będzie pokuta" - dodał.
Zaprasza też wszystkich innych do pokuty, bo "my jako Kościół potrzebujemy pokuty".
"Posłuchajmy wezwania papieża Franciszka" - zaapelował dominikanin, zwracając się również do tych, którzy nie czują się odpowiedzialni za wszystkie grzechy członków Kościoła.

Obejrzyj film ojca Szustaka:
cały
https://youtu.be/Ejgd6kl3Y2A

lub 2 jego część
https://www.youtube.com/watch?time_continue=264&v=Ejgd6kl3Y2A

 

NABOŻEŃSTWA

ADORACJA NAJŚWIĘTSZEGO SAKRAMENTU - CODZIENNIE 16:30 - 18:00

NOWENNA DO MATKI BOŻEJ OGNISTEJ - W KAŻDĄ ŚRODĘ 17:40

DO ŚW. JÓZEFA: KAŻDY CZWARTEK 17:40

DROGA KRZYŻOWA: PIĄTEK - 7:00 I 17:30 - DLA WSZYSTKICH, 16:30 - DLA DZIECI

GORZKIE ŻALE: NIEDZIELE WIELKIEGO POSTU 15:00, 17:00

NABOŻEŃSTWIE DO MIŁOSIERDZIA BOŻEGO I ŚW. JANA PAWŁA II: każdy poniedziałek o 17.40

PORZĄDEK MSZY ŚWIĘTYCH

MSZE ŚWIĘTE W NIEDZIELE
6:30, 8:00, 9:30, 11:00, 12:15
(Msza św. w intemcji parafian), 16:00, 18:00

MSZE ŚWIĘTE W NIEKTÓRE UROCZYSTOŚCI I ŚWIĘTA:
6:30, 9:30, 16:00, 18:00

MSZE ŚWIĘTE W DNI POWSZEDNIE
6:30, 16:00 - W KAPLICY MATKI BOŻEJ, 18:00